Minęło parę lat, jak Felix zniknął, nie ukończywszy tylko jednego roku w Hogwarcie. Ostatniego. Dlatego też nie było trudno zapomnieć rówieśnika, nawet jeżeli należeli do innych domów. To jednak dogadywali się na wspólnych zajęciach. Spędzali czasami czas na błoniach czy terenie szkolnym. Mimo swoich dziwnych zainteresowań oraz zmagania się dokuczającymi mu niektórymi osobami, miał kolegę.
Dlaczego Felix tak dziwnie zareagował na to spotkanie? Aż tak go zszokowała obecność Xenophiliusa? To spotkanie po paru latach? Nie cieszył się? Źle się czuł? Nagle pobladł. Ledwo utrzymywał równowagę, dlatego Lovegood mu chciał pomóc.
Słysząc słowa zaprzeczenia, aż sam Xenio nie wiedział jak to odebrać. Nawet na odtrąconą rękę. Sam teraz był w szoku i nie przejmował tym, że jego książki leżały na chodniku.
- Nie rozumiem..Stwierdził szczerze, przestając się nawet uśmiechać. Nie rozumiał, jak mógłby pomylić kolegę z tej samej szkoły. Rysy twarzy były bardzo znajome. Może trafił na jego brata bliźniaka i ich pomylił? Ale to wtedy razem powinni chodzić do szkoły a drugiego takiego samego chłopaka nie widział na oczy.
Szukanie w głowie sensownego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, przerwało zaskakujące zachowanie kolegi, który złapał go za ubranie i przycisnął plecami do ściany. Xenophilius uniósł ręce w geście poddania, że raczej nie w planie mu robienie jakiejś krzywdy. Serce mu podskoczyło, na twarzy wymalowało lekkie przerażenie. Co on mu zrobił?
- Co… z Tobą?Xenio nawet bał się już o cokolwiek zapytać. Co wyrosło z tego Felixa? W coś się wpakował nielegalnego? Może i kolega nie brzmiał przekonująco, to jednak Xenio nie planował się poruszać i stał w pozycji poddającej się, nie zamierzając się nawet szarpać. Nie przypominał sobie, aby czymś mu podpadł.
Lovegood skierował spojrzenie na dłonie kolegi, które drżały. Ostrożnie swoją położył na jego. Jakby chciał go chyba uspokoić.
- Uspokój się…Przerażał go w tej chwili. Nie pamiętał, aby tak się w Hogwarcie zachowywał w jego obecności. To niepokojące rozglądanie się. Albo czegoś się obawiał, przed kimś ukrywał, uciekał. Przez ostatnie wydarzenia w Anglii nikt nie czuł się bezpieczny. Każdy się obawiał każdego na swojej drodze.
- Stoisz przede mną to Cię widzę. Jeżeli wyjaśnisz mi sytuację, to uznam inaczej.
Wziął dosłownie jego słowa, że nie będzie udawał, że go nie widzi.
- Możemy przejść w inne miejsce i porozmawiać?
Zaproponował. Nie zamierzał pogarszać swojej sytuacji, nie mając pojęcia czy Felix może być zdolny do czegoś więcej. Wolał zachować ostrożność o swoje bezpieczeństwo. Odwaga Felixa przekraczała chyba pewne granice. Ale jeżeli Xenio mógłby mu jakoś pomóc, musi poznać powód tej sytuacji. Nie da się ukryć, że nadal nie dowierzał iż go widzi. Ponoć zaginął, szkoły nie ukończył, a teraz trafiają na siebie na zwyczajnej Alei Horyzontalnej.