12.01.2024, 12:13 ✶
Nie miała uwag do postawy i ruchów Franka, te podstawy szermierki w końcu chłopak opanował już dość dawno. Chociaż podejrzewała, że po pierwszym treningu będą potem bolały go mięśnie, a bardziej skomplikowane rzeczy będzie musiał sobie przypomnieć - szermierka miała to do siebie, że była bezlitosna dla ciała, które zrobiło sobie dłuższą przerwę.
- Jak na pierwszy raz nie jest źle - odparła Brenna dyplomatycznie na pytanie Alice. A potem odwróciła na moment wzrok, trochę rozbawiona, trochę rozczulona, kiedy Frank sam zabrał się za korygowanie błędów popełnionych przez pannę Greengrass. Nie chciała, by dzieciaki zobaczyły jej minę. Dopiero gdy on skończył, sama podeszła do Alice, by poprawić jeszcze pozycję ręki - bo ze wskazówkami odnośnie ruchów nóg młody Longbottom poradził sobie bardzo dobrze.
- W ten sposób. Inaczej możesz ją zgubić, a to tak, jak wypuścić kafla - powiedziała. - Wykonaj ruch powoli, zwracaj uwagę na pozycję tylnej nogi. Krok. Krok... - mówiła, teraz sama nie demonstrując już ruchów, a skupiając się na tym, by pomóc Alice utrzymać właściwą postawę. Dopiero po kilku próbach cofnęła się i znów uniosła własną szpadę.
- Może teraz Frank zademonstruje kilka podstawowych ruchów w ataku, a ja w obronie? - zaproponowała, wskazując przy okazji na siebie, by było jasne, że to ją miałby zaatakować. Po jej ustach błąkał się lekki uśmiech.
Może chciała po prostu, by Alice zobaczyła, jak to wygląda, gdy już trochę umiesz. I żeby Frank nie znudził się nadmiernie, powtarzając same podstawy, których uczono go, kiedy miał jakieś dziesięć lat (i tak jak na Longbottoma dość późno, ale minęły od tej pory jednak lata).
A może niecnie chciała pozwolić chłopcu trochę się popisać, pokazać, ile już potrafi i ogólnie wywrzeć odpowiedni efekt – bo na co dzień pewnie było to trudne, nie dlatego, że ustępował swoim rówieśnikom, a że był nieśmiałym chłopcem, który raczej zwykle pozostawał nieco w cieniu.
Może oba.
Chociaż czy była aż tak przebiegła…
Jeśli Frank nie zaprotestował, przesunęła się na razie na bok, przyjmując odpowiednią pozycję. Sama nie atakowała – w końcu nie chodziło tutaj o prawdziwy pojedynek.
- Jak na pierwszy raz nie jest źle - odparła Brenna dyplomatycznie na pytanie Alice. A potem odwróciła na moment wzrok, trochę rozbawiona, trochę rozczulona, kiedy Frank sam zabrał się za korygowanie błędów popełnionych przez pannę Greengrass. Nie chciała, by dzieciaki zobaczyły jej minę. Dopiero gdy on skończył, sama podeszła do Alice, by poprawić jeszcze pozycję ręki - bo ze wskazówkami odnośnie ruchów nóg młody Longbottom poradził sobie bardzo dobrze.
- W ten sposób. Inaczej możesz ją zgubić, a to tak, jak wypuścić kafla - powiedziała. - Wykonaj ruch powoli, zwracaj uwagę na pozycję tylnej nogi. Krok. Krok... - mówiła, teraz sama nie demonstrując już ruchów, a skupiając się na tym, by pomóc Alice utrzymać właściwą postawę. Dopiero po kilku próbach cofnęła się i znów uniosła własną szpadę.
- Może teraz Frank zademonstruje kilka podstawowych ruchów w ataku, a ja w obronie? - zaproponowała, wskazując przy okazji na siebie, by było jasne, że to ją miałby zaatakować. Po jej ustach błąkał się lekki uśmiech.
Może chciała po prostu, by Alice zobaczyła, jak to wygląda, gdy już trochę umiesz. I żeby Frank nie znudził się nadmiernie, powtarzając same podstawy, których uczono go, kiedy miał jakieś dziesięć lat (i tak jak na Longbottoma dość późno, ale minęły od tej pory jednak lata).
A może niecnie chciała pozwolić chłopcu trochę się popisać, pokazać, ile już potrafi i ogólnie wywrzeć odpowiedni efekt – bo na co dzień pewnie było to trudne, nie dlatego, że ustępował swoim rówieśnikom, a że był nieśmiałym chłopcem, który raczej zwykle pozostawał nieco w cieniu.
Może oba.
Chociaż czy była aż tak przebiegła…
Jeśli Frank nie zaprotestował, przesunęła się na razie na bok, przyjmując odpowiednią pozycję. Sama nie atakowała – w końcu nie chodziło tutaj o prawdziwy pojedynek.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.