Górujący ponad wszystkimi obserwatorami tego rytuału Nordgersim starał się zrozumieć po co niektórzy przychodzą wziąć udział w tego rodzaju obrzędzie, skoro takie osoby zdają traktować to jak zabawę zamiast podchodzić do tego z należytą powagą. Starał się zrzucić to na karb różnic kulturowych i podejścia do wiary w bogów. Gdyby jego syn albo któraś z jego córek zachowywała się w ten sposób to jako ojciec posłałby w ich stronę przynajmniej jedno karcące spojrzenie. Wolałby nie upominać ich werbalnie, tak aby samemu nie zakłócić przebiegu tego obrzędu swoim gadaniem.
Skupiający swoją uwagę na osobie kapłanki, jak i samym ołtarzu Dagur dostrzegł wyryte w kamiennym bloku runy. Rozpoznawał poszczególne symbole, jednak stworzone z nich zaklęcie - tego akurat pozostawał pewien - było zbyt archaiczne i rozszyfrowanie go w tym momencie wykraczało poza jego możliwości. Niewykluczone, że niebawem tutaj wróci wraz z synem i będą starać się poznać pełną treść wyrytego w kamieniu zaklęcia. Alternatywą było podpytanie kapłanki, która mogła wiedzieć coś więcej o tych inskrypcjach. Nie zamierzając zabierać głosu. dyskretnie szturchnął swojego syna jakby chciał faktycznie zwrócić jego uwagę na te symbole.
Potem znów skupił się na osobie kapłanki, wypowiadając tak istotne słowa w kierunku bogini. Potrzebowali odwagi, ochrony i mądrości w swoim życiu. Składanie ofiar ze zwierząt nie budziło w nim jakiejkolwiek negatywnej reakcji. W ich stronach stanowiło to standardową praktykę. Krew owieczki wypełniała wyryte w kamieniu runy. Zauważył, że ogniska zapłonęły mocniejszym ogniem a pod jego ogromnymi stopami zadrżała ziemia. Spoglądając przelotnie w niebo dostrzegł przecinającą je błyskawicę. Zbierało się na burzę? Czy tak miało być? Poczuł też... coś dziwnego, jakby jego ciało zrobiło się lekkie a w głowach mu rozkosznie zaszumiało jak pod koniec hucznej biesiady, kiedy trzeźwość pozostała jedynie wspomnieniem. Znał ten stan euforii, która teraz w przedziwny sposób nie odebrała mu trzeźwości umysłu.