13.01.2024, 09:40 ✶
Olivia w żadnym wypadku nie określiłaby tego jako robienia wyrzutów. Z prostego powodu: gdy robiła wyrzuty, wiedziała o tym najbliższa okolica. Tutaj wydawała się odrobinę zakłopotana, ale szybko jej przeszło i zbyła uczucie wzruszeniem ramion. Stało się, trudno - nie spóźnią się przecież, będą odrobinę przed czasem. Tylko szkoda sowy, bo ciekawe ile ta biedaczka spędziła czasu na zewnątrz. A teraz znowu ruszała w drogę. Quirke odprowadziła biały punkcik wzrokiem, a potem wsunęła rękę pod ramię Tristana i dotknęła razem z nim świstoklika, na chwilę wstrzymując oddech.
Wylądowali na zewnątrz, na chodniku z dużych płyt. Przed nimi piętrzyła się całkiem spora posiadłość - piętrowa, z czerwonym dachem i wieloma dużymi oknami. Ktoś właśnie wchodził przez duże drzwi, obok których wisiała tabliczka z napisem Stajnia Pegaza. Wyglądało na to, że to jakiś zajazd, a nazwa sugerowała że był przeznaczony dla czarodziejów, chociaż... W wierzeniach mugoli również były obecnego pegazy, prawda? Nie mieli jednak czasu nad tym, by się zastanawiać, bo tutaj może i nie lało jak z cebra, ale mżawka robiła się coraz bardziej intensywna, a osoba, która wchodziła do środka, przytrzymała im drzwi. Był to młody chłopak w zielonym garniturze w drobną kartę, Mógł mieć 20 lat, może niewiele więcej.
- Ale pogoda, co? - zagaił, przeczesując rude włosy tak, by wróciły na swoje miejsce. Niezbyt to pomogło, bo kilka kosmyków na powrót odskoczyło do swojego pierwotnego stanu. Ruszył przed siebie niewielkim korytarzem do kolejnych drzwi, tym razem otwartych. Po korytarzach płynęła cicha muzyka, wydobywająca się z zaczarowanych instrumentów. Grały leniwą, powolną melodię, by nie przeszkadzać w rozmowach, ale i by zagłuszyć niezręczne odgłosy sztućców i przeżuwania. - Też wam przerwali?
Zapytał jeszcze, orientując się że para za nim idzie. Olivia kiwnęła głową.
- Tak, zdążyliśmy zrobić tylko dwie stacje - potwierdziła chłopakowi uprzejmie. Ściskała Tristana za rękę, by się nie potknąć, i kręciła głową, rozglądając się na wszystkie strony. Wnętrze budynku było ładne, może trochę stylizowane na jakiś średniowieczny dworek? Były tu ładne kandelabry, żyrandole i duże obrazy, przedstawiające naturę. Ciekawie dobrali także meble z ciemnego drewna i... Czy to był dywan na ścianie? Quirke uśmiechnęła się lekko na ten widok - to chyba miało swoją nazwę, ale nie pamiętała jej.
- Ja trzy. O, przepraszam, muszę z kimś porozmawiać - chłopak grzecznie przeprosił, ale już wcale na nich nie patrzył. Ruszył w kierunku starszej kobiety w eleganckiej, długiej sukni. Rozmawiała z mężczyzną w podobnym wieku i gestykulowała, pokazując w stronę okien. Wyglądało na to, że znaleźli jednego z organizatorów.
Sala była urządzona dość prosto - wzrok przyciągały ustawione pod jedną ścianą stoły z jedzeniem, przy których kręciło się całkiem sporo osób w różnym wieku. Okrągłe stoliki były tylko w części zajęte, najwyraźniej nie tylko oni lubili wpadać na ostatnią chwilę. Przy talerzach znajdowały się winietki z imionami i nazwiskami, mogli więc w spokoju poszukać swoich. Nie umknął im też fakt, że spora część sali była pusta, jakby chcieli w ten sposób przygotować miejsce do tańczenia.
- Chodź, poszukamy naszych miejsc - Olivia wodziła wzrokiem po pustych miejscach i karteczkach z imionami. Widziała ustawione kieliszki i otwarte już butelki z winem, ognistą whisky i jeszcze jakimś alkoholem. Poczuła jednak ulgę, że obok była też woda i soki. Naprawdę wolałaby nie prowokować utraty kontroli. Może wypije pół kieliszka wina i tyle, tak żeby się nie denerwować. Bo była trochę spięta. Było tu sporo ludzi, zapewne też w domyśle wszystkie miejsca mają być zajęte, więc czekają ich uprzejme rozmowy przy stole z nieznajomymi.