• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Kroniki Przyjęci do gry v
1 2 3 4 5 … 8 Dalej »
Anastazja Dolohov-Burke

Anastazja Dolohov-Burke
Bimbonierka
"boo hoo she stole the diamonds/killed a man" yeah, and? maybe he deserved it. the diamonds look great w her outfit. you just hate to see the girlboss winning.
wiek
41
sława
VI
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
Urzędniczka, zastępczyni szefa Departamentu Skarbu
Długie za pas, ciemnobrązowe włosy, zwykle starannie wystylizowane w nisko upięty kok, zdobny w połyskliwe świecidełka. Przerażająco głębokie, czarne oczy. Zawsze starannie ubrana: ustrojona w przepyszną, diamentową biżuterię, nosi drogie, wysokiej jakości szaty, najczęściej w odcieniach czerni, czerwieni, różu i fioletu, skrojone tak, aby podkreślić wszystkie atuty jej sylwetki. Porusza się z gracją godną tancerki. Choć jest niskiego wzrostu (mierzy dokładnie 1,55 m) dodaje sobie tych parę centymetrów więcej butami na obcasach. Bije od niej aura wyższości i pewności siebie.

Anastasia Dolohov-Burke
#4
13.01.2024, 23:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.02.2026, 09:35 przez Anastasia Dolohov-Burke.)  

Anastasia Dolohov-Burke


"Jeden diament dziennie oddala śmierć ode mnie", lubiła podśpiewywać sobie Anastazja, pluskając się w wypełnionej bąbelkami wannie, obok której stała patera z brylantami, traktowanymi przez kobietę jak przekąski, "diamentów pełne kieszenie, moje rodowe więzienie".

[Obrazek: 347478092b4c61b141dfc437770557d059afa82f.jpg]

[+]Zwierciadełko powiedz przecie...
♦ W lustrze Ain Eingarp widzę moje martwe ciało w kryształowej trumnie. Wokół mnie gromadzą się żałobnicy z twarzami wykrzywionymi płaczem. Wiem, że w tle gra Jezioro Łabędzie Czajkowskiego. Wszyscy są tu dla mnie. Wszyscy mnie kochają. Wszyscy za mną tęsknią. Wyglądam zjawiskowo w pośmiertnym makijażu i w czarnej sukni, która opina ściśle moje doskonale zakonserwowane, martwe ciało. Nikt nie wyglądał nigdy piękniej na swoim pogrzebie.
♦ Bogin przyjmuje przy mnie formę lustra. Nie widzę w nim swojego odbicia. Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? Lustro pęka. Widzę pomarszczoną staruszkę z brylantami zamiast zębów, obsydianami w miejscu oczu, z opalami miast paznokci. Jej skóra, wysadzana odłamkami potłuczonego lustra, odbija moją twarz. Jestem stara. Tak stara, że nawet nie pamiętam, ile mam lat.
♦ Amortencja pachnie mi kwiatami, które bujnie porastają ogrody wokół mojej posiadłości, słodkim, włoskim winem i zapachem płynu polerskiego, który używają jubilerzy do czyszczenia biżuterii.
♦ Moje ulubione zaklęcie to te na zmarszczki.
♦ Mój patronus przyjmuje formę łabędzia.
♦ Wróżbiarstwo to dla mnie to, co kuzynostwo zobaczy na dnie mojej filiżanki kawy podczas niedzielnego podwieczorku.
♦ Czarna magia? Cóż... Gdy zamykasz oczy, też widzisz tylko czerń.
♦ Za swoje największe osiągnięcie uważam to, że mimo odniesionej kontuzji, wciąż tańczę.
♦ Stoję po stronie rodu, z którego się wywodzę, i rodu mojej świętej pamięci Męża.
♦ Moje serce należy do mnie samej. Przeżułam je i połknęłam. Czasem wciąż jednak czuję, jak podchodzi mi do gardła.
[+]...Kto jest najpiękniejszy w świecie?
Wzrok Anastazji uciekał nieustannie w kierunku wron, rozdziobywujących rzucane im z talerzy resztki kurczaków. Z malującą się wciąż na twarzy obojętnością, patrzyła w milczeniu, jak okładają się skrzydłami. Błyszczące, czarne pierze zawirowało na widok tłustszego kąska, niedokładnie obgryzionej kości, na której wciąż perliły się białe resztki mięsa. Wnet rozgorzała ptasia orgietka, a na dnie czarnych jak skrzydła wrony, pociemniałych oczu Anastazji, dostrzec można było odbicie owej perwersji. Znajdowała w ich ordynarnie kłapiących dziobach coś nieskończenie pięknego. Była nawet w stanie znieść kaleczące uszy krakanie, przynajmniej póki celebrowało kanibalistyczną ucztę na kościach ptasich pobratymców.

Jeść. Jeść. Jeść.

Wyrwana z zamyślenia, skinęła łaskawie głową, gestem wyrażającym nieme przyzwolenie. Najbliższe aprobacie, czego mógł się spodziewać.

– Niektórzy preferują starsze roczniki. Ja nie podzielam podobnych fantazji. Po cóż pić ojcowskie pierdy zakonserwowane w butelce, skoro można rozkoszować się świeżym smakiem młodzistych, winnych gron na języku? Słodkim, soczystym miąższem, który spływa po brodzie, po palcach? Och, tak, wolę młodsze... – Zakołysała kieliszkiem, pozwalając, aby kryształowe ścianki zabarwił róż, a osad na dnie naczynia zawirowało wesoło. Nie patrzyła w stronę młodych mężczyzn kilka stolików dalej, ale wciąż słyszała ich śmiech. Suto upierścienione palce zacisnęły się mocniej na szyjce kieliszka. Wyobrażała sobie, jak ukręca młodzikowi łeb, tak samo, jak zrobiłaby to kraczącej zbyt głośno wronie. – Mówi się, że wino to trunek kobiet – ciągnęła znudzonym tonem. – Głupota. Głęboko wierzę, że dojrzewające wina to jedna z tych męskich fanaberii, przyzwalających patriarchalnym wartościom na sterowanie angielską społecznością magiczną. Przekonanie, że coś będzie lepsze, gdy się zestarzeje, przypisywane może być tylko winom, serom i mężczyznom. Ale nie kobietom, panie Rookwood, nigdy kobietom. Sprzeciwiam się temu sentymentowi pijąc wódkę. W społeczeństwie angielskim najpiękniejsze kobiety są przecież dziewiczo czyste, tak czyste, że aż... Przezroczyste. Zostawiają najbardziej trwały posmak na języku. Nie zapomina się w końcu pierwszej miłości. Wódka jest uniwersalnym destylatem kobiecości, panie Rookwood. Można ją słodzić, kupażować, aromatyzować, leżakować lub barwić. Zupełnie jak kobietę. Zupełnie jak kobietę... – Anastazja upiła nieco z kieliszka, krzywiąc się, jak gdyby słodkie wino nagle stało się na języku gorzkim jak sperma.
[+]Ja. Ja jestem najpiękniejsza.
– Oferta upiększająca? – Anastazja przygryzła mimowolnie wargę, obrzydliwy nawyk, którego nie mogła się oduczyć, mimo wielu seansów hipnotycznych. – Proszę pana, pan powinien wiedzieć najlepiej, że piękno nie jest constans, piękno jest zmienne jak kursy akcji na czarodziejskiej giełdzie. Zawsze można być młodszym, szczuplejszym, lepiej ubranym. Zawsze można wyglądać piękniej. – Zacmokała pretensjonalnie Anastazja. Piękno było dla niej inwestycją giełdową, uzależniona była od potrzeby nieustannego pomnażania zysków, jakie mogła z niego czerpać. Ale przecież nie chodziło nigdy o zysk. Piękna nie można było traktować jako trwałego kapitału, ale gdyby przyszło jej ów kapitał stracić... Coś przerażającego mignęło nagle w oczach kobiety. A może było to tylko wrażenie.

If the moon smiled, she would resemble you. You leave the same impression of something beautiful, but annihilating.
Both of you are great light borrowers. Her mouth grieves at the world. Yours is unaffected, and your first gift is making stone out of everything.
I wake to a mausoleum. You are here, ticking your fingers on the marble table, looking for cigarettes, spiteful as a woman, but not so nervous, and dying to say something unanswerable.
The moon, too, abuses her subjects, but in the daytime...
She is just ridiculous.


Please don't go
I'll eat you whole
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości




Wiadomości w tym wątku
Anastazja Dolohov-Burke - przez Anastasia Dolohov-Burke - 11.01.2024, 23:20
RE: Anastazja Dolohov-Burke - przez Lady Carmilla Sanguina - 13.01.2024, 23:53
RE: Anastazja Dolohov-Burke - przez Lady Carmilla Sanguina - 13.01.2024, 23:54
RE: Anastazja Dolohov-Burke - przez Anastasia Dolohov-Burke - 13.01.2024, 23:54
RE: Anastazja Dolohov-Burke - przez Anastasia Dolohov-Burke - 09.10.2025, 17:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa