14.01.2024, 13:17 ✶
Oczywiście, że Olivia zajęła się przedstawieniem ich dwójki. Dla niej to było tak naturalne, jak oddychanie. Nie tylko zdążyła się przyzwyczaić do tego, że Tristan nie mówi, ale także zmieniła odrobinę swoje nawyki i wyrobiła w sobie pewne odruchy, by przejmować pałeczkę w niektórych sytuacjach. Na przykład takich jak ta. Może reszta uznała, że Olivia w tej drużynie wiodła prym? Albo zwyczajnie nie zwrócili na to uwagi, bo pan Anthony naprawdę ściągał na siebie całą uwagę otoczenia. Podobnie jak Grace. Jeśli chodzi o charaktery, to dobrali się idealnie - zdawali się mieć takie same poglądy, takie samo spojrzenie na świat. Mogło ono nie pasować innym, ale ważne że pasowało im samym. To było w pewnym sensie nawet urocze.
Mężczyzna w okularach, widząc że Tristan nalewa wina, podsunął mu swój kieliszek i posłał mu dokładnie takie samo, błagalne spojrzenie. Olivia to dostrzegła i nie mogła się powstrzymać - parsknęła śmiechem, który zaraz zamaskowała udawanym kaszlem. Anthony, który siedział obok, przerwał swój wywód i spojrzał na kobietę z niepokojem.
- Chyba się pani nie przeziębiła przez tę pogodę? Okropne załamanie, naprawdę, kto by się spodziewał - powiedział, lekko dotykając ramienia rudowłosej.
- Przeziębienie nie ujawnia się tak szybko, Antek, powinieneś wiedzieć - Grace pokręciła głową z uśmiechem, sięgając po szklankę. Jej mąż od razu stracił zainteresowanie Olivią i niemal rzucił się, by nalać jej wody. Dzięki temu nie zauważył, że Tristan wyciągnął notes i coś pisał pod stołem. Quirke zerknęła w bok, lekko unosząc brwi.
- Pójdę z tobą - powiedziała z uśmiechem, lekko poruszając głową w kierunku blondynki, która właśnie wracała ze swoim towarzyszem do stolika. Ich kolega odetchnął z ulgą, a Tristan i Olivia nie musieli mieć wyrzutów sumienia, że tak szybko się oddalali. Ruda wypiła dwa łyki wina i potem tylko rzuciła ciche "proszę wybaczyć" i wstała, żeby przejść z Tristanem do zastawionych jedzeniem stołów. - Chyba dobrze, że cię nie kojarzą. Zamęczyliby cię.
Odważyła się odezwać dopiero, gdy odeszli na odpowiednią odległość i miała pewność, że starsze małżeństwo jej nie usłyszy.
- Ale to w sumie urocze, nie uważasz? Że tak się ze sobą zgadzają a on tak o nią dba. Rzadko się widuje takie małżeństwa, z reguły w tym wieku następuje nie wiem... Jakieś wypalenie? Przygniata ludzi codzienność i żyją obok siebie. Mam wrażenie, że Grace i Anthony są w sobie tak samo zakochani, jak na początku - oczywiście, że Olivia była tym zachwycona. Tristan doskonale wiedział, jakie książki czytała. Może i było wśród nich kilka ambitnych pozycji, ale kobieta głównie zaczytywała się w romansach, które nie miały przełożenia na realne życie. Dosłownie połykała kolejne pozycje, książka za książką. Kochała tego typu historie.
Na stołach były dania zarówno ciepłe, jak i zimne. Owoce, warzywa, sałatki, mięsa, jakieś pierożki... Dania bardziej obiadowo-kolacyjne, ale nie zabrakło lżejszych pozycji. Olivia z ciekawością uchyliła pokrywkę z krewetkami, a po chwili zawahania nałożyła sobie kilka sztuk. Do tego dobrała świeże warzywa - nie była specjalnie głodna, więc nie wzięła nic więcej, ale musiała spróbować tego, czego na co dzień nie jadała.
- Nie wiem jaki mają plan, ale chyba klasycznie będą dziękować za przybycie. Zaskoczyli mnie trochę mówieniem o jakiejś dodatkowej nagrodzie, ale to nam nie grozi - mrugnęła do Tristana wesoło. Ona swoją już dostała, nie potrzebowała kolejnej. Ale... Właśnie. - Potem podejdę do nich i się zapytam o ten eliksir.
Po to go przecież wzięła. Rozejrzała się jeszcze po sali - wyglądało na to, że ludzie powolutku zaczynają wracać do swoich miejsc, ale przy stołach wciąż krążyło sporo osób. Było nawet... Miło. Olivia spodziewała się raczej, że każdy będzie siedział w swoich grupach i wilkiem patrzył na innych, ale się pomyliła. Ludzie wydawali się być otwarci na innych i to bez względu na wiek. To była po prostu zabawa, a nie rywalizacja. Miła odmiana.
- W zasadzie miałeś rację, żeby tu przyjść. Jest dość miło, nawet jeśli nasi towarzysze zadają pytania, na które nie oczekują odpowiedzi - uśmiechnęła się lekko i wskazała głową na ich stolik. Blondynka wdała się w żywą dyskusję ze starszym małżeństwem, jej towarzysze z kolei dziubali w talerzach, jakby znudzeni. I odrobinę zażenowani? Ciekawe o czym rozmawiali. - A ty? Jak się czujesz wśród takiego tłumu?