- Nie do końca wyleciałam, nie wiem, czy pamiętasz, sama odeszłam. - Odparła uśmiechając się przy tym od ucha do ucha pokazując przy okazji swoje śnieżnobiałe zęby. Mógł zakładać, co tylko chciał, to było słowo przeciwko słowu, każdy mógł się od czasu do czasu potknąć o swoje własne nogi, czyż nie? - Jak sobie życzysz Ash. - Nie zamierzała na siłę się wtrącać, nie chciał jej pomocy, to nie, próbowała być miła.
- Jasne, miło cię poznać Vera, jeszcze raz przepraszam za okoliczności. - Posłała dziewczynie uśmiech, nie mogła wiedzieć, że był trochę sztuczny, bo jej nie znała.
Później wydarzyło się coś dziwnego. Przynajmniej zdaniem Rudej. Ta cała Vera uspokoiła Ashera w krótką chwilę, spojrzała na niego zalotnie i to wystarczyło. Sama Ruda poczuła się w tej chwili głupio, że wylała na nią tego drinka. Był to jednak moment, a później to uczucie minęło, tak szybko jak się pojawiło. Przyglądała się dosyć natrętnie tej dziewczynie, wiedziała, że coś jest nie tak. Asher nadal wpatrywał się w nią jak w obrazek i zapomniał o tym gniewie, który chwilę temu kierował ku Rudej. Dziwna sprawa, bardzo dziwna. Nie było to naturalne. Heather słyszała o wiłach, może Vera właśnie nią była? Uśmiechnęła się do siebie zadowolona, bo chyba dotarło do niej, co się wydarzyło, uzyskała sporo informacji, które będą mogły im się przydać, na pewno. Wyjaśniałoby to też to, dlaczego Asher zachowywał się tak, a nie inaczej.
Kiwnęła głową tej dziewczynie na pożegnanie, gdy się od niej ulatniali. Asher już jej nie widział, nic dziwnego, skoro był pod urokiem pięknej blondynki. Gdy zniknęli w łazience Wood postanowiła opuścić imprezę, mogłaby zostać, jednak chciała się szybko podzielić z innymi tym, co się dowiedziała.