14.01.2024, 22:02 ✶
Nawet gdyby wyskoczyło, Pandora nie miałaby absolutnie żadnych pretensji. Wiedziała, jak bardzo zajęta była Brenna i przez czasy, które nastały — niebezpieczne, wypełnione okropną czarną magią, sprawy Ministerstwa nie mogły czekać. W oczach Prewettówny Longbottom była kobietą niezwykłą, dzielną i oddaną sprawie, przez co perspektywa nauki u kogoś innego, nie przechodziła jej przez głowę. Trochę z potrzeby, ale trochę też z chęci samodoskonalenia i wszechstronności tak się uparła na szermierkę. Zawsze warto było mieć za podwiązką lub przy pasie sztylet, lub inne ostrze, zwłaszcza takie z magicznymi właściwościami. Owszem, czarodzieje zwykle polegali na magii, ale czasem to było zbyt mało. Brunetka chyba też nie lubiła po prostu polegać na tylko jednym rozwiązaniu, wiązało się to ze zbyt dużą szansą niepowodzenia, dlatego rzemieślniczka zawsze miała w zanadrzu jakieś akcesoria, mechaniczne zabawki, skuteczne równie mocno, co zaklęcia.
-Mam wrażenie, że teraz takie spotkania trzeba bardziej doceniać.- westchnęła z uśmiechem, przyglądając się jej uważnie, a w brązowych ślepiach pojawiło się odrobinę ulgi wymieszanej z troską. Nic jej nie było, chociaż ogólnie sprawiała wrażenie trochę przemęczonej. - Nie wiem, kto byłby gorszy za ten pomysł — ojciec, Laurie, moja matka czy może. - urwała i zaśmiała się pod nosem, kręcąc głową. Wiedziała, że Brenna dużo lubi gadać i jednocześnie była pewna, że dochowa sekretu. Pod tym względem, były do siebie bardzo podobne. Przeciągnęła się z entuzjazmem, wyciągając frotkę z kieszeni i płynnym ruchem związała włosy w wysokiego kucyka, a potem kucnęła przed wskazanym przez Longbottom materiałem, przyglądając się jego zawartości. Słuchała jej uważnie, przytakując — miecz miała w dłoni, chociaż nie była pewna, czy nazywanie tureckich broni tym mianem było właściwe i czy pewien kowal, by jej nie zrobił wykładu na ten temat. Faktycznie, były odrobinę nieporęczne. - Miecz mogłabym zmodyfikować, żeby Ci się zmieniał w sztylet i odwrotnie, jeśli byś chciała. Tylko musiałabym przygotować projekt — jeśli taka forma wdzięczności za lekcję byłaby dobra.
Ostrożnie wysunęła dłoń, biorąc od niej broń i obróciła ją w palcach. Było poręczne i lekkie, ostrze można było zaczarować na wiele sposobów, ale co ważniejsze, wydawał się jej też odpowiedni do rzucania i potraktowania zaklęciem powielającym, gdyby zaszła taka potrzeba. Otwierało to kilka nowych możliwości. Wydała z siebie ciche mruknięcie. - Czy są różne długości ostrza, czy sztylety mają jedną, uniwersalną długość? To wydaje się dobrą opcją, łatwa do schowania i mogłabym pokombinować. Ma na tyle gruby trzon rączki, że na upartego, mogłabym tam zamontować nawet zapalniczkę. Lubię wielofunkcyjne zabawki, jak te mugolskie scyzoryki! - wyznała jej z miną dziecka, które dostało najpiękniejszy prezent na święta, taki, który mogłaby rozłożyć na części pierwsze i przekształcić. Podniosła broń ze sztyletu na przyjaciółkę. - W Turcji najpopularniejsze są właśnie szable! I buławy. Takie nawet na łańcuszkach, ale to zupełnie niepraktyczne się wydaje. Te buławy. - przerwała na chwilę, przenosząc swoją uwagę na szablę, którą zademonstrowała. Widziała je i na tym kończyła się jej styczność z tą formą broni. Słyszała też o rapierach, ale nie była pewna, jak one wyglądają, bo lektura, którą wybrała "Najpopularniejsze Bronie Białe, szermierka dla każdego!" skupiała się na mieczach, sztyletach i nie wiedząc czemu, drągach i halabardach. Z drugiej strony, wiele posągów w Hogwarcie miało te ostatnie. - Możemy sprawdzić i szable i sztylet i powiesz mi, z czym poradzę sobie lepiej? Sztylet warto i tak chyba nosić, jak się nie ma tego scyzoryka.
Wzruszyła delikatnie ramionami, pozwalając, by brązowe pasmo zakołysało się leniwie i połaskotało jej szyję. - Możesz mi też polecić jakieś ćwiczenia, poprawię kondycję fizyczną, jeśli będzie trzeba. Nie chciałabym sprawiać z tą szermierką w przypadku konieczności użycia jej, więcej problemu niż pożytku.
-Mam wrażenie, że teraz takie spotkania trzeba bardziej doceniać.- westchnęła z uśmiechem, przyglądając się jej uważnie, a w brązowych ślepiach pojawiło się odrobinę ulgi wymieszanej z troską. Nic jej nie było, chociaż ogólnie sprawiała wrażenie trochę przemęczonej. - Nie wiem, kto byłby gorszy za ten pomysł — ojciec, Laurie, moja matka czy może. - urwała i zaśmiała się pod nosem, kręcąc głową. Wiedziała, że Brenna dużo lubi gadać i jednocześnie była pewna, że dochowa sekretu. Pod tym względem, były do siebie bardzo podobne. Przeciągnęła się z entuzjazmem, wyciągając frotkę z kieszeni i płynnym ruchem związała włosy w wysokiego kucyka, a potem kucnęła przed wskazanym przez Longbottom materiałem, przyglądając się jego zawartości. Słuchała jej uważnie, przytakując — miecz miała w dłoni, chociaż nie była pewna, czy nazywanie tureckich broni tym mianem było właściwe i czy pewien kowal, by jej nie zrobił wykładu na ten temat. Faktycznie, były odrobinę nieporęczne. - Miecz mogłabym zmodyfikować, żeby Ci się zmieniał w sztylet i odwrotnie, jeśli byś chciała. Tylko musiałabym przygotować projekt — jeśli taka forma wdzięczności za lekcję byłaby dobra.
Ostrożnie wysunęła dłoń, biorąc od niej broń i obróciła ją w palcach. Było poręczne i lekkie, ostrze można było zaczarować na wiele sposobów, ale co ważniejsze, wydawał się jej też odpowiedni do rzucania i potraktowania zaklęciem powielającym, gdyby zaszła taka potrzeba. Otwierało to kilka nowych możliwości. Wydała z siebie ciche mruknięcie. - Czy są różne długości ostrza, czy sztylety mają jedną, uniwersalną długość? To wydaje się dobrą opcją, łatwa do schowania i mogłabym pokombinować. Ma na tyle gruby trzon rączki, że na upartego, mogłabym tam zamontować nawet zapalniczkę. Lubię wielofunkcyjne zabawki, jak te mugolskie scyzoryki! - wyznała jej z miną dziecka, które dostało najpiękniejszy prezent na święta, taki, który mogłaby rozłożyć na części pierwsze i przekształcić. Podniosła broń ze sztyletu na przyjaciółkę. - W Turcji najpopularniejsze są właśnie szable! I buławy. Takie nawet na łańcuszkach, ale to zupełnie niepraktyczne się wydaje. Te buławy. - przerwała na chwilę, przenosząc swoją uwagę na szablę, którą zademonstrowała. Widziała je i na tym kończyła się jej styczność z tą formą broni. Słyszała też o rapierach, ale nie była pewna, jak one wyglądają, bo lektura, którą wybrała "Najpopularniejsze Bronie Białe, szermierka dla każdego!" skupiała się na mieczach, sztyletach i nie wiedząc czemu, drągach i halabardach. Z drugiej strony, wiele posągów w Hogwarcie miało te ostatnie. - Możemy sprawdzić i szable i sztylet i powiesz mi, z czym poradzę sobie lepiej? Sztylet warto i tak chyba nosić, jak się nie ma tego scyzoryka.
Wzruszyła delikatnie ramionami, pozwalając, by brązowe pasmo zakołysało się leniwie i połaskotało jej szyję. - Możesz mi też polecić jakieś ćwiczenia, poprawię kondycję fizyczną, jeśli będzie trzeba. Nie chciałabym sprawiać z tą szermierką w przypadku konieczności użycia jej, więcej problemu niż pożytku.