Lecący w stronę kot zaskoczył Morpheusa, który musiał prędko dać nura za stolik przed zaklęciem, które poleciało w jego stronę od Śmierciożercy, który wyzwolił się spod jego spowolnienia. Serce łomotało mu w klatce piersiowej. Czy tak właśnie umrze?
Bohaterska śmierć, tego dla siebie nie przewidział. W obronie mugoli, których kulturę znał jedynie antyczną, daleką od tego, co reprezentowali. Czy Morpheus był dobrym człowiekiem? Wątpił w to wielokrotnie, jednakże nigdy nie sięgnął dna, jak ci, którzy podążali za Voldemortem. Oni mogli nazywać słabymi tych, którzy trzymają się strony światła i dobra, ale tak naprawdę to zło stanowiło słabość ducha. Zło było tak bardzo banalne, brakowało w nim czegokolwiek, żadnej wartości, żadnego wyzwania. Longbottom mając kilka lat i czytając kilka książek, mógł wymienić setki sposobów, aby pozbawić kogoś życia. Jego nastoletnie lata życia przypadły na II Wojnę Światową, najbardziej makabryczną z mugolskich konfliktów, nie potrzebował wielkiej wyobraźni, aby być złym.
Gdy Morpheus był bardzo młody, opowiadał innym, że planuje umrzeć młodo. Skończył czterdzieści lat i nadal nie kopnął w kalendarz, ba, uniknął wielokrotnie anihilacji we własnej pracy, mocami znacznie przekraczającymi ludzkie, czarodziejskie pojmowanie, nieokiełznanymi, które nadal czasami wypełzały z czarnych kątów Departamentu, pozostawione tam w niemożności poskromienia przez poprzednie pokolenia czarowników.
Rozejrzał się prędko i ujrzał młodzieńca, który przemieniał talerze w koty i kierował je w stronę atakujących. Mimowolnie uśmiechnął się do niego, niczym słońce, które rozprasza całkowicie burzowe chmury, tak szczerze i promiennie.
— Wezmę tego po prawej i środkowego, zabierz się za lewą stronę. Musimy wytrzymać, aż do zjawienia się bumowców!
Dwa na trzech nie brzmiało już tak źle, a magia nadal śmigała. On i barman stanowili jedyną osłonę dla grupy mugoli za ich plecami, którzy nie mieli szans na ucieczkę tylnym wyjściem i schowani za przewróconymi stołami, próbowali zrozumieć, co się dzieje. W tle zabrzmiały syreny radiowozu albo straży pożarnej, nie wiedział. Cholera.