15.01.2024, 11:21 ✶
Słyszała jego kichnięcia, ale nie zwracała na to uwagi. Odrobinę ją to rozpraszało, ale udało się dokończyć zerwanie więzi. Wymagało to od niej wiele wysiłku, lecz poradziła sobie - na jej szczęście Theon nie próbował uciekać, nie wymiotował i nie był agresywny. Miała dużo szczęścia, bo ludzie potrafili różnie reagować, a ona nie bardzo miała ochotę zmieniać zakładany plan i go unieruchamiać, byleby tylko dokończyć rytuał. Wszystko by się opóźniło, a i ona musiałaby jeszcze bardziej nadwyrężyć swoje siły, by utrzymać Theona w bezruchu.
- Poczekaj, bo upadniesz. Zamknij oczy - powiedziała, ocierając grzbietem dłoni swoje czoło. Blondynka od razu skierowała swoje kroki w stronę okna. Chwyciła za klamkę, by ją przekręcić i otworzyć okno na oścież. W pomieszczeniu nie panował mrok, ale wciąż było dużo ciemniej niż na zewnątrz. Ona sama zacisnęła powieki, żeby światło słoneczne nie poraniło jej nieprzyzwyczajonych oczu. W pokoju zrobiło się odrobinę mniej duszno, gryzący dym z wciąż palonego kadzidła oraz świec ulatniał się w ślimaczym tempie. - Pomogę ci.
Jeszcze tego brakowało, żeby Theon jej się tu wywrócił i nie daj Merlinie na płonące wciąż świece. Gdy tylko blondynkę uderzyła ta myśl, odsunęła kilka z nich i wyciągnęła do Traversa rękę. Zgasi je później.
- Chyba wstałeś za szybko, to może być efekt kadzideł. Powoli, nie spieszy ci się to nie ma sensu się nadwyrężać- Delacour trzymała go pewnie, chociaż bardziej skupiała się na asekuracji, gdyby Theon miał przypadkiem się zachwiać i upaść. W duchu liczyła, że to się nie stanie, bo chłop był od niej wyższy o co najmniej głowę, o jego ciężkości nie wspominając. Ale służyła mu ramieniem, gdyby zrobiło mu się słabo. Pilnowała też, żeby w razie czego chronić przy upadku jego głowę, bo gdyby uderzył w twardą podłogę, to byłoby naprawdę źle. - Kręci ci się w głowie?
Był bledszy niż zwykle. Ciekawiło ją dlaczego tak mocno zareagował na zerwanie więzi. Istniała opcja, że ta konkretna była bardzo mocna, ale możliwe, że jednak Travers nie do końca wiedział, jak reaguje na poszczególne zioła. Zaduch, który był obecny w pokoju, również mu pewnie nic nie ułatwił. Może lepiej by było, gdyby się położył z nogami w górę. Kilka minut powinno wtedy wystarczyć, by wrócił do siebie.
- Poczekaj, bo upadniesz. Zamknij oczy - powiedziała, ocierając grzbietem dłoni swoje czoło. Blondynka od razu skierowała swoje kroki w stronę okna. Chwyciła za klamkę, by ją przekręcić i otworzyć okno na oścież. W pomieszczeniu nie panował mrok, ale wciąż było dużo ciemniej niż na zewnątrz. Ona sama zacisnęła powieki, żeby światło słoneczne nie poraniło jej nieprzyzwyczajonych oczu. W pokoju zrobiło się odrobinę mniej duszno, gryzący dym z wciąż palonego kadzidła oraz świec ulatniał się w ślimaczym tempie. - Pomogę ci.
Jeszcze tego brakowało, żeby Theon jej się tu wywrócił i nie daj Merlinie na płonące wciąż świece. Gdy tylko blondynkę uderzyła ta myśl, odsunęła kilka z nich i wyciągnęła do Traversa rękę. Zgasi je później.
- Chyba wstałeś za szybko, to może być efekt kadzideł. Powoli, nie spieszy ci się to nie ma sensu się nadwyrężać- Delacour trzymała go pewnie, chociaż bardziej skupiała się na asekuracji, gdyby Theon miał przypadkiem się zachwiać i upaść. W duchu liczyła, że to się nie stanie, bo chłop był od niej wyższy o co najmniej głowę, o jego ciężkości nie wspominając. Ale służyła mu ramieniem, gdyby zrobiło mu się słabo. Pilnowała też, żeby w razie czego chronić przy upadku jego głowę, bo gdyby uderzył w twardą podłogę, to byłoby naprawdę źle. - Kręci ci się w głowie?
Był bledszy niż zwykle. Ciekawiło ją dlaczego tak mocno zareagował na zerwanie więzi. Istniała opcja, że ta konkretna była bardzo mocna, ale możliwe, że jednak Travers nie do końca wiedział, jak reaguje na poszczególne zioła. Zaduch, który był obecny w pokoju, również mu pewnie nic nie ułatwił. Może lepiej by było, gdyby się położył z nogami w górę. Kilka minut powinno wtedy wystarczyć, by wrócił do siebie.