Pytanie zabrzmiało w jego uszach jak gruchanie gołębicy na gałęzi, nieco zlęknione w wydźwięku, jakby nieśmiałe. Wiele miał słów na temat swojego życia kiedyś, więcej niż miał obecnie. Stoczył z ojcem batalie o swoją przyszłość, nawet jeśli nie tak zażartą, jak niektórzy chłopcy pochodzący z rodzin czystej krwi, zawiódł go pierwszy raz, gdy okazało się, że nie zostanie Gryfonem, a następnie gdy nie obrał zaawansowanych zajęć z Obrony Przed Czarną Magią. W rodzinie o niemal wojskowych korzeniach to był prawie policzek. Wypracowali wspólnie konsensus pracy w administracji prawnej i badania naukowe jako dodatkowe zajęcia i dopiero gdy tamte stały się podstawą do zatrudnienia w Departamencie Tajemnic, poczuł, że rodzicielskie spojrzenie łagodnieje. Część z jego obaw była urojeniami jedynie, bo nie chciał zawieść swojego ojca. Kochał go.
Przeniósł spojrzenie na Septimę, prawie stykając się przez to z nią nosem. Prywatna natura ich spotkania wypełniła czas pomiędzy pytaniem i odpowiedzią drżącym napięciem, poszum życia tętniącego na zewnątrz dzwonił jedynie tłem wypełniającym przestrzeń, oddalając ich bardziej niż zbliżając do społeczeństwa poza sklepem, nie miał tutaj prawa nadać dystansu.
Przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć, jakby zbity z pantałyku. Jak mógł tak długo nie zauważyć, jakie piękne oczy ma Septima?
— Nie miałem wyjścia, urodziłem się do tego — wyznał z nieznaną jej nutą słabości, prawie szeptem, jakby zdradzał jej jakiś sekret, który zaraz ukrył dalszą częścią swoich słów, w znacznie lżejszym tonie. — Gdyby nie to, byłbym pewnie politykiem, możliwe, że zasiadałbym w Wizengamocie lub robiłabyś przegląd różdżki Ministra Magii.
Pomimo słów, zostało między nimi jakieś napięcie, słowo powiedziane za dużo, fałszywa nuta. Kim były Morpheus bez daru Trzeciego Oka? Nikim. Widzenie dyktowało całe jego życie, pracę, sen, seks, interakcje z innymi. Bez widzenia nie było Morpheusa. To załamane wyrażenie przeznaczenia w samym fakcie własnych narodzin. Nagle, w przypływie szczerości, dokończył myśl w tonie swoich pierwszych słów:
— Przyszłość jest ciałem, jak każde inne. Jestem narzędziem bogów, którzy je rozcinają. To nie jest oferta, którą można odrzucić.
Grecja go zmieniła.