15.01.2024, 18:32 ✶
- Nie zrobiłabym ci tego - odpowiedziała niemal natychmiast, zerkając na kartkę w notesie. Jakby dla wzmocnienia swoich słów pokręciła dodatkowo głową. Nie wyobrażała sobie, że nagle mieliby się zamienić miejscami - wystarczyłoby tylko, by Anthony i jego urocza żona postanowili wziąć go w krzyżowy ogień pytań. W normalnej sytuacji pewnie skorzystałaby z propozycji, ale... No, to nie była normalna sytuacja i normalni ludzie. Niby sami odpowiadali sobie na pytania, ale miała pewne obawy, że zaczną wymagać odpowiedzi. Była dużą dziewczynką, poradzi sobie. Uśmiechnęła się do siebie, jakby próbowała dodać sobie odwagi. Zauważyła, że do niej miga. Z uwagą patrzyła na dłonie Tristana, powtarzając w głowie podstawowe gesty, których zdążyła się nauczyć. Chyba chodziło mu o to, że było w porządku. Mrugnęła więc w odpowiedzi i kiwnęła głową. Tak, musieli wracać. Na chwilę jednak się zatrzymała i wzięła głęboki wdech, by przywołać na twarz promienny uśmiech.
Usiedli w samą porę - ostatnie osoby również siadały przy stolikach i odstawiały talerze. Powoli jednak sala cichła, ludzie odkładali sztućce i odwracali głowę w kierunku pustej części sali. Stanęły tam trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Mężczyzna miał srebrną brodę, niezbyt długą i schludnie przystrzyżoną. Przykładał właśnie różdżkę do swojego gardła, by wzmocnić głos. Pozostałe dwie kobiety mogły mieć około pięćdziesięciu, może sześćdziesięciu lat. Stały trochę z tyłu i wyglądały na zadowolone. Wodziły wzrokiem po sali, jedna z nich nawet w miarę dyskretnie do kogoś pomachała.
- Drodzy uczestnicy! Jest nam niezmiernie miło, że tyle osób wzięło udział w dzisiejszych podchodach! Cieszy nas to, zwłaszcza że widzimy nowe i młode twarze - potoczył wzrokiem po sali. Na jego twarzy odbiło się prawdziwe wzruszenie. - Przykro nam, że musieliśmy odwołać część zadań, ale sami byliście świadkami, przynajmniej część z was, jaka jest pogoda. Niemniej...
Na chwilę zamilkł, a jego wzrok na dłużej spoczął na stoliku, przy którym siedziała Olivia, Tristan, starsze małżeństwo i drużyna z facetem w okularach, który - czego mogli na początku nie zauważyć - zdążył wypić wino z kieliszka i właśnie nalewał sobie kolejną porcję. Blondynka posłała mu karcące spojrzenie, na co tylko wzruszył ramionami.
- Liczył się czas, nawet jeśli nie ukończyliście wszystkich zadań! W tym miesiącu najszybsi byli Grace i Anthony! Zapraszamy po raz TRZECI z rzędu! - Olivia uniosła brwi i zerknęła na Tristana. Trzeci raz byli najszybsi? I w ogóle to były regularne spotkania? Chociaż tamta para wyglądała faktycznie na kogoś, kto miał czas i środki na to, by co miesiąc jeździć na tego typu zabawy. Co innego mieli w sumie robić?
Anthony wstał, wspierając się na lasce. Podał Grace swoją dłoń i ruszyli na parkiet, gdzie jedna z kobiet machnęła różdżką. Na dłonie starszego małżeństwa spłynęła pokaźnych rozmiarów paczka oraz coś w rodzaju statuetki.
- Tylko bez zdradzania zakończenia, moi drodzy, te książki trafią do sklepów dopiero za miesiąc! - Anthony z ciekawością zajrzał do środka. Wszystkim mignęła też sporych rozmiarów sakiewka - najwyraźniej część zapłaty za podchody to była ściepa na nagrodę główną. Anthony chrząknął.
- Cała nagroda należy się mojej cudownej małżonce. Gdyby nie jej lotny umysł, zapewne bylibyśmy ostatni - Grace dyskretnie machnęła różdżką, by unieść pudło w powietrze. Spojrzała na męża maślanymi oczami i zarumieniła się.
- Może i wydają się snobami, ale są przeuroczy - Olivia nie mogła powstrzymać się od komentarza. Patrzyła z zachwytem jak Anthony całuje żonę w policzek, jak przyjmują gratulacje od organizatorów i powoli wracają do stolika. Blondynka, obok której siedział Tristan, prychnęła.
- Bo ich nie znasz - mruknęła. Wyglądała na niezbyt zadowoloną z faktu, że to właśnie oni wygrali. I że w ogóle siedzą razem z nimi.
- Bawcie się dobrze i... mam nadzieję, że z niektórymi zobaczymy się za miesiąc! - mężczyzna schował różdżkę i klasnął. Po sali niemal natychmiast przetoczył się gwar rozmów i szczęk sztućców, wróciła także cicha muzyka. Starsze małżeństwo wracało dość opornie do stolika - co chwila ktoś wstawał i im gratulował. Olivia westchnęła i sięgnęła po wino, obdarzając blondynkę ciekawskim spojrzeniem, ale nie zamierzała dopytywać o co jej chodzi. Domyśliła się, że kobieta jest nie w sosie, bo przegrała i na dodatek z kimś, z kim przed chwilą się wykł... Gorąco dyskutowała.
- W sumie ciekawe, że robią to co miesiąc. Pewnie było to gdzieś napisane, ale nie doczytałam - z ciekawością nabiła krewetkę na widelec i ostrożnie jej spróbowała. Jedzenie było dobre, nagrody całkiem pokaźne... - Skąd oni mają na to wszystko pieniądze?
Ostatnie słowa były już dużo cichsze, skierowane bezpośrednio do Tristana.