Heather raczej nie miewała problemów z bezpośredniością. Trochę jej ujmowało jedynie to, że tym razem to ona się kimś zainteresowała. Raczej była przyzwyczajona do tego, że to inni zabiegali o jej towarzystwo. Może właśnie to było w tym wszystkim najlepsze? Flint nie miał pojęcia o tym kim jest. Nie znał jej z pierwszych stron gazet, spojrzał na nią jak na zwyczajną dziewczynę, która była dotknięta klątwą. Bardzo rzadko miała możliwość nawiązania relacji w ten sposób, raczej wszyscy chcieli się z nią zadawać ze względu na jej sławę.
Uniosła głowę do góry, gdy usłyszała jego odpowiedź. Oczy jej się zaświeciły. Chciałby się ze mną spotkać. Dalsza część jego wypowiedzi i to zaplątanie nieco ją jednak rozczarowały. Nie tego się spodziewała, starała się przyjąć dobrą minę do złej gry. Oczywiście chodziło o pracę. Westchnęła ciężko.
- Tak, rozumiem, chciałbyś mnie poznać po to, żeby zobaczyć jak działa moja klątwa.- Zrozumiała o co mu chodzi, przynajmniej tak się jej wydawało. Zrozumiałe, że wtedy mógłby zobaczyć, jak zachowuje się w zależności od sytuacji i kiedy klątwa oddziałuje na nią najsilniej. Jej jednak nie chodziło o to, ale to było teraz mało istotne. Może podczas tych spotkań na stopie koleżeńskiej, będzie miała możliwość pokazać mu, o czym to ona myślała, kiedy zaproponowała mu nawiązanie trochę bliższej relacji. Heather nie zamierzała się poddawać, to było pewne.
- Wtedy mógłbyś zobaczyć, w których momentach przekraczam granice, może w jakiś sposób mnie uspokoić.- Było to jakieś rozwiązanie. Gdyby miała przy sobie osobę, która reagowałaby w momencie w którym zaczynają ją ponosić emocje, może nauczyłaby się wyczuwać granice.
- Nie mam nic przeciwko częstszym spotkaniom.- Rzekła jeszcze do niego. Liczyła, że może dzięki temu zobaczy w niej coś więcej niż klątwę. - Powinnam się chyba zainteresować tym tematem, inaczej pieniądze moich rodziców zostaną roztrwonione na pokrycie kosztów spowodowanych moją klątwą.- Oczywiście powinna w tym jeszcze ująć spotkania towarzyskie i alkohol, który jej fundowali, wolała jednak nie mówić tego na głos.
Najwyraźniej udało im się ustalić pewne kwestie, nie było powodu, aby Castiel nadal jej dzisiaj towarzyszył. - Jeśli będziesz się chciał spotkać, wyślij mi list, na pewno jesteś bardziej zapracowanym człowiekiem, ja się dostosuje.- Powiedziała jeszcze nim zamknęła za nim drzwi.