Ginewrze przyszło do głowy, że być może powinna o tę sprawę zapytać ciotkę Minerwę, gdy będzie miała okazję się z nią widzieć. Rok szkolny dobiegał końca i pewnie w lipcu jej dziadek zaprosi swoją siostrę kilka razy do Ostoi – to mógłby być wspaniały moment na to, by nadrobić z nią zaległości i przy okazji zapytać o kwestię Marty. Skoro była mugolaczką, a znając podejście angielskiej socjety do mugoli i mugolaków, no to całkowicie możliwe, że sprawę faktycznie próbowano wyciszyć, a biorąc pod uwagę szczątkowe informacje Cathala – zrobiono to całkiem skutecznie.
– Tak sądzę – ewentualnie, co też było możliwe, była to jakaś zabawka dzieci służby, bo zdaje się, że służba nie przychodziła sobie tutaj co rano i nie wychodziła co wieczór, tylko pewnie część mieszkała na terenie dworu, a patrząc po rozmiarze budynku znajdującego się pod, najpewniej należał do służby.
Egipcjanka przyglądała się przez moment zawalonej ścianie na wieży, mrużąc oczy, by lepiej dostrzec wszystkie szczegóły. Miała taki paskudny charakterek: że jak już sobie umyśliła coś w głowie kompetetywnie, to musiała wygrać, choćby nie wiem co. I czuła, że powoli kiełkuje jej w głowie taka myśl, że co, ona nie sprawdzi tej wieży i żaby? Ona? Odetchnęła głośnie.
– Może nikt nie wiedział, że tam jest. Może ta ściana zawaliła się stosunkowo niedawno – i może nikt już tu nie przychodził, bo od dawna wiedziano, że już wszystko stąd rozkradziono. – Zamierzam to sprawdzić – podjęła decyzję bardzo szybko, bo ledwie kilka uderzeń serca minęło odkąd zaczęła się przyglądać wieży. – Mogę cię ze sobą zabrać jeśli byś chciał – odpowiedziała niewinnie, jak gdyby nigdy nic. Po pierwsze nie była hipogryfem, tylko człowiekiem, który umie ze swoim działem robić różne niesamowite rzeczy, po drugie wiedziała doskonale, że jeśli chodzi o transmutację, to była w niej naprawdę bardzo dobra; już w szkole przejawiała pewne oznaki geniuszu, dlatego była pewna siebie i swoich umiejętności. Ale nie zamierzała Cathala namawiać – jeśli odmówi, to odmówi i po prostu zamieni się w sokoła i poleci tam sama. I tak też się stało (o ile odmówił, bo jeśli nie, to wróciła się na parter).