23.11.2022, 16:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2022, 16:58 przez Theseus Fletcher.)
Przynajmniej w loterii mu się poszczęściło! Bo o niczym innym ostatnio nie szło. I wbrew temu, co powiedziała Geraldine, wylosował wszystko co najlepsze. Otóż, czekał na niego kapelusz, taki typowy cylinder starszych panów. Jeszcze z ubiegłego stulecia. Chociaż po prawdzie to wcale by się nikt nie zdziwił, gdyby ktoś jeszcze w czymś takim chodził. Społeczeństwo czarodziejskie było dosyć zacofane. Żeby nie powiedzieć – zdziadziałe.
Instynktownie sięgnął ręką do owego kapelusza, żeby ze stoicką twarzą wyciągnąć ją po chwili, zaciśniętą w pięść. A raczej garść, w której trzymał różnokolorowe słodycze. Rozluźnił dłoń i wysypał słodycze do środka, żeby po chwili tę czynność powtórzyć aż do momentu napełnienia kapelusza po brzegi.
- Ciekawe, ile mi zajmie zjeść to wszystko. – powiedział do Geraldine, jakby nie miał zamiaru się dzielić. Skrzywił się przegryzając jedną z fasolek, przełknął gorzki posmak i podał kapelusz swojej przyjaciółce, o ile chciała spróbować.
- Co tam wylosowałaś? – zapytał.
Żeby nie robić tłoku, ruszyli przed siebie. Theseus był szczerze zainteresowany kobietą z koszem pełnym zwierzaków. Musiał najpierw odczekać swoją kolej, aby zagrać w jej grę. Czy dziwiła go ta atrakcja? Być może, trochę. Zdziwiło go jeszcze coś, a mianowicie, że jego kuzyn, Timothy również się tam przybłąkał.
- Tim! – uśmiechnął się i klepnął go po ramieniu. Miał nadzieję nie dostać jeżem w głowę, a było to możliwe, bo jego krewniak właśnie sięgał to tajemniczego kosza Szalonej Sally.
@Geraldine Yaxley @Timothy Fletcher
Instynktownie sięgnął ręką do owego kapelusza, żeby ze stoicką twarzą wyciągnąć ją po chwili, zaciśniętą w pięść. A raczej garść, w której trzymał różnokolorowe słodycze. Rozluźnił dłoń i wysypał słodycze do środka, żeby po chwili tę czynność powtórzyć aż do momentu napełnienia kapelusza po brzegi.
- Ciekawe, ile mi zajmie zjeść to wszystko. – powiedział do Geraldine, jakby nie miał zamiaru się dzielić. Skrzywił się przegryzając jedną z fasolek, przełknął gorzki posmak i podał kapelusz swojej przyjaciółce, o ile chciała spróbować.
- Co tam wylosowałaś? – zapytał.
Żeby nie robić tłoku, ruszyli przed siebie. Theseus był szczerze zainteresowany kobietą z koszem pełnym zwierzaków. Musiał najpierw odczekać swoją kolej, aby zagrać w jej grę. Czy dziwiła go ta atrakcja? Być może, trochę. Zdziwiło go jeszcze coś, a mianowicie, że jego kuzyn, Timothy również się tam przybłąkał.
- Tim! – uśmiechnął się i klepnął go po ramieniu. Miał nadzieję nie dostać jeżem w głowę, a było to możliwe, bo jego krewniak właśnie sięgał to tajemniczego kosza Szalonej Sally.
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
@Geraldine Yaxley @Timothy Fletcher