17.01.2024, 13:19 ✶
Tak, Olivia była niepoprawną romantyczką i chyba to nigdy się nie zmieni. Skoro wydarzenia ostatnich lat jej nie zmieniły i nie sprawiły, że gdzieś jej wyidealizowane pojęcie o miłości zostało zgniecione, to... Chyba nic nie było w stanie tego zmienić. Nawet blondynka, która prychała i klaskała tak, jakby ją do tego zmuszano. To nie było miłe, ale Olivia nie zamierzała tego komentować. Może faktycznie para była nieprzyjemna, ale to już nie był jej problem. Nie zamierzała nawiązywać z nimi bliższej relacji, ot - byli po prostu kolejnymi osobami na jej drodze, którzy pojawili się na chwilę i zaraz znikną. Olivia dość łatwo nawiązywała znajomości, lecz ciężko było zdobyć jej zaufanie. Nieczęsto się otwierała przed innymi, potrzebowała czasu, by się odsłonić - tak było z Aveliną, Leonem czy nawet Tristanem. To nie było tak, że od razu zaczynała się uzewnętrzniać, zresztą cała trójka jej najbliższych przyjaciół nie miała pojęcia co tak naprawdę działo się z Quirke przez prawie rok. Po prostu zniknęła - odpowiadała na listy lakonicznie, zdawkowo, ale odmawiała spotkań sukcesywnie, dopóki nie poczuła, że w końcu udało jej się stanąć na nogi.
- Myślisz, że by wystarczyło na wynajęcie tej sali? I organizowanie takich zabaw i nagród co jakiś czas? Mi się wydaje, że albo to miejsce należy do nich, albo mają jakichś sponsorów - może nawet tą uroczą starszą parę? A może takich par było kilka? Albo jeden z organizatorów otrzymał duży spadek? Ruda była trochę wścibska, ale nie zamierzała drążyć, po prostu wyrzuciła z siebie słowa niezbyt myśląc nad tym, jak rozmowa dalej się potoczy. Tristan na nią spojrzał, ale nie załapała, o co chodzi. Niespecjalnie była wylewna na temat tego, że zapłaciła, ale i także nie robiła z tego jakiejś wielkiej tajemnicy. Dla niej to było jasne: ona zaprasza, ona płaci. Zwłaszcza że nie miała pojęcia, czy mu się taka forma rozrywki spodoba, jak mogłaby oczekiwać, że jej odda jakąś część pieniędzy? Co innego, gdyby wspólnie wpadli na ten pomysł.
Nikt ich nie zaczepiał - ludzie skupili się na rozmowach i jedzeniu, a także piciu. Darmowy alkohol zwykle powodował, że ludziom odpierdalało, ale teraz było jeszcze za wcześnie na to, by stwierdzić, czy uczestnicy znali umiar, czy nie. Olivia wiedziała jednak, że ze względu na skomplikowane uczucia do Tristana nie zamierzała pić więcej, niż ten jeden kieliszek, o który poprosiła wcześniej. Gdy go opróżniła, napełniła go wodą. Jeśli Tristan chciał, nalała mu też. Pochodziła z niższych warstw społecznych, jeśli chodzi o maniery przy stole to wiedziała, żeby nie opierać łokci na stole i nie mlaskać, ale nie umiałaby powiedzieć który widelec jest do czego, a także kto ma napełniać kieliszki czy szklanki. U niej obiady rodzinne wyglądały właśnie tak, że każdy brał co chciał, a odwiedzane knajpy nawet nie aspirowały do zostania restauracjami. I nie przeszkadzało jej to - lubiła swoje życie. Miała okazję skosztować tych wyższych sfer kilka miesięcy temu i to było bardzo traumatyczne przeżycie, wolała go nie powtarzać. Czuła się wtedy jak w klatce... Nie - jak w pajęczej sieci lub diabelskich sidłach. To było trafniejsze określenie.
Z niejakim zaskoczeniem spojrzała na Tristana, gdy ten zaproponował taniec. I to przy wolniejszej muzyce. Parkiet teraz składał się z par, które były niezwykle blisko siebie. Obejmowały się i uśmiechali, wolno kołysząc się w takt muzyki. Czy zrobił to specjalnie? A może Olivia znowu wyciągała pochopne wnioski? Zdawała sobie sprawę z tego, że miała tendencję do przenoszenia swoich wyobrażeń i odczuć do realnego świata, przez co... Mogła dokonywać omyłkowego osądu. Ale nie była też osobą przesadnie rozsądną, więc z uśmiechem podała Tristanowi swoją dłoń i pozwoliła się poprowadzić na parkiet. Bo gdyby była rozsądna, najpierw by z nim porozmawiała. Wyznała, co czuje, jak widzi ich relację. Zapytała go, czy czuje to samo, zamiast wciąż miotać się w swoich myślach i domysłach jak zwierzę w klatce. Ale jednocześnie tak bardzo bała się odmowy, że korzystała z absolutnie każdej okazji, by być blisko bez konieczności wyznawania tego, co czuje. Teraz również zbliżyła się do Tristana i zarzuciła mu ręce na szyję, łącząc dłonie za jego karkiem. Miała dość wysokie szpilki, które zmniejszyły ich różnicę wzrostu, ale nie na tyle, by mogli stanąć twarzą w twarz. Wciąż to była ponad głowa różnicy, nawet jeśli teraz była to połowa z tego, to Olivia mogła z łatwością unikać wzroku Tristana, jeśli by chciała. Z tym, że nie chciała. Lubiła patrzeć w jego oczy i gubić się w tym spojrzeniu. Tristan nie mówił, ale jego oczy wyrażały naprawdę dużo emocji, czy tego chciał, czy nie. Patrząc w nie miała wrażenie, że żadne słowa nie wyraziłyby więcej, niż jego spojrzenia. Ludzie potrafili być naprawdę skomplikowani, ale tylko nielicznym udawało się ukrywać swoje prawdziwe emocje. Jej na ten przykład w ogóle się to nie udawało. Gdy była zła, było to widać. Gdy była szczęśliwa, tak jak teraz, również nie potrafiła tego ukryć. Jej własne oczy, niebieskie jak niebo, błyszczały z radości. Ona sama była rozluźniona, a przecież nie powinna, prawda? Gdy się kogoś kochało i nie miało pewności czy ta osoba odwzajemnia uczucia, człowiek z reguły był spięty i niepewny, czuł się skrępowany. Ona jednak automatycznie się rozluźniała przy Tristanie, zapominała o wszystkim, co się wokół niej działo. Wyrzucała nieprzyjemne uczucia z głowy i skupiała się na tym, by chłonąć jego ciepło i zapach, tak jak teraz. Wyjątkowo w takich chwilach nie mówiła - nie miała takiej potrzeby. Przy właściwej osobie nie trzeba było zapełniać ciszy, bo wcale nie była niezręczna.