23.11.2022, 17:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2022, 18:01 przez Theseus Fletcher.)
Tak bardzo, jak potrafił wprowadzić siebie w tryb hibernacji i przestać słuchać ględzenia, tak teraz po prostu coś go tchnęło. Niezrozumiały, dziwny impuls do działania wbrew sobie. Chwilowe szaleństwo albo… rosnący poziom alkoholu we krwi. Nie, nie, to nie mogło być to ostatnie. Przecież wyglądał na całkiem trzeźwego, nie pił tak dużo jak stojąca u jego boku panna Figg. Brenna by go zresztą wbrew swojej naturze, poćwiartowała i rzuciła Śmierciożercom na pożarcie.
Nie wiadomo, czy chodziło o to, że robiło się coraz cieplej, a jemu uwierała ta marynarka i wypastowane buty, które za tydzień miał umorusać w błocie. Nie wiedział nawet, że to co miał zamiar zaraz zrobić, może sprawić, że Geraldine będzie jeszcze bardziej (wcale nie) zazdrosna. Z powodów które nie były dla nich w ogóle znane. Czy jego również tknęło to, że przyszła na bal z kimś innym? Przecież sam nawet nie miał pierwotnie zamiaru przyjść na to przyjęcie. Uprzejmość wywijała figle.
Ale on miał wywinąć jeszcze większego.
- Idziemy tańczyć. – zarządził, nie znając słowa sprzeciwu. Chwycił Norę za dłoń i wysunął się nieco z tłumu rozmawiających, w inny tłum – tańczących. To nie tak, że oni byli sami. Kilka par zaczęło się już powoli kołysać w rytm rozpoczynającej się melodii. Kiedy zapowiadana przez gospodynię Faye zaczęła śpiewać, Nora i Theseus powoli nabierali tempa. Krok za krokiem, podskok za podskokiem naprawdę coraz lepiej się bawili. Zaczęli od quickstepa, ale nie był to dobry pomysł, Fletcher miał zdecydowanie dłuższy krok i Nora musiała nadrabiać drogi w powietrzu. Zorientowawszy się w porę pomagał jej wylądować na ziemi. Nie wyglądało to źle, ba! Wręcz przeciwnie! Skupieni na sobie po chwili tańczyli fokstrota, zaczęli przemycać w końcu kroki z jive!
- Ufasz mi? – zapytał. Nie powinna.
On miał jakieś metr osiemdziesiąt i dwa centymetry, plus minus. Ona – przysiągłby, że metr pięćdziesiąt w kapeluszu. Oszacował, że waży tyle, co młoda sarna. A te są dosyć lekkie, biorąc z jego doświadczenia łowieckiego. Nie powinien może się z nią tak bardzo spoufalać (Norą, nie sarną), ale śpiew i wino dodawały mu zdaje się pewności siebie. Obracał ją w tę, obracał ją w tamtą, była na tyle leciutka, że unosił ją w powietrzu na niewielkie odległości od siebie, a kiedy w końcu padło pytanie o zaufanie, podrzucił ją w górę z niewielkim – tak mu się wydawało – obrotem i… ktoś podciął mu przypadkowo nogę – na pewno w geście zazdrości!
Thes bardzo szybko wylądował na ziemi. Musiał uważać, żeby nikt go przypadkiem nie zdeptał, ale wiedział, jak się przed tym bronić. Czas mu jednak zwolnił, ale na nieszczęście się nie zatrzymał. Jeśli była w nim jeszcze choćby kropla alkoholu, natychmiast uleciała – tak jak biedna, biedna Nora.
Rzuć sobie, moja droga, 1d6:
1 – Śpij spokojnie, aniołku. Lądujesz z hukiem na jednym z balowych stołów. We włosy wplątuje Ci się kawałek bananowego ciasta. Dobrze, że nie wbiłaś sobie nigdzie żadnego noża. Albo widelca. Czy łyżki. Zza stołu wystają Ci tylko nogi.
2,3 – Och jak pięknie, och jak wspaniale. Lekki wiatr we włosach pcha cię prosto w ramiona byłego kochanka. @Alastor Moody
4 – Akcja transformacja! Miał chłopak siłę. Nora leci wysoko, wysoko! Ktoś, widząc co się dzieje, wyciągnął różdżkę i… omyłkowo zamienił ją w bobra! Może ktoś Norze pomoże?
5 - Akcja transformacja! Miał chłopak siłę. Nora leci wysoko, wysoko! Ktoś, widząc co się dzieje, wyciągnął różdżkę i… omyłkowo zamienił ją w szczura. I szczur dał nura – prosto w poncz ustawiony na jednym ze stołów!
6 – Niedaleko pada jabłko od jabłoni….! Albo Nora od Theseusa! To może być początek pięknego love story. Może gdyby nie fakt bliskiego spotkania czołami. Z takiej wysokości? Fiu, fiu…
Nie wiadomo, czy chodziło o to, że robiło się coraz cieplej, a jemu uwierała ta marynarka i wypastowane buty, które za tydzień miał umorusać w błocie. Nie wiedział nawet, że to co miał zamiar zaraz zrobić, może sprawić, że Geraldine będzie jeszcze bardziej (wcale nie) zazdrosna. Z powodów które nie były dla nich w ogóle znane. Czy jego również tknęło to, że przyszła na bal z kimś innym? Przecież sam nawet nie miał pierwotnie zamiaru przyjść na to przyjęcie. Uprzejmość wywijała figle.
Ale on miał wywinąć jeszcze większego.
- Idziemy tańczyć. – zarządził, nie znając słowa sprzeciwu. Chwycił Norę za dłoń i wysunął się nieco z tłumu rozmawiających, w inny tłum – tańczących. To nie tak, że oni byli sami. Kilka par zaczęło się już powoli kołysać w rytm rozpoczynającej się melodii. Kiedy zapowiadana przez gospodynię Faye zaczęła śpiewać, Nora i Theseus powoli nabierali tempa. Krok za krokiem, podskok za podskokiem naprawdę coraz lepiej się bawili. Zaczęli od quickstepa, ale nie był to dobry pomysł, Fletcher miał zdecydowanie dłuższy krok i Nora musiała nadrabiać drogi w powietrzu. Zorientowawszy się w porę pomagał jej wylądować na ziemi. Nie wyglądało to źle, ba! Wręcz przeciwnie! Skupieni na sobie po chwili tańczyli fokstrota, zaczęli przemycać w końcu kroki z jive!
- Ufasz mi? – zapytał. Nie powinna.
On miał jakieś metr osiemdziesiąt i dwa centymetry, plus minus. Ona – przysiągłby, że metr pięćdziesiąt w kapeluszu. Oszacował, że waży tyle, co młoda sarna. A te są dosyć lekkie, biorąc z jego doświadczenia łowieckiego. Nie powinien może się z nią tak bardzo spoufalać (Norą, nie sarną), ale śpiew i wino dodawały mu zdaje się pewności siebie. Obracał ją w tę, obracał ją w tamtą, była na tyle leciutka, że unosił ją w powietrzu na niewielkie odległości od siebie, a kiedy w końcu padło pytanie o zaufanie, podrzucił ją w górę z niewielkim – tak mu się wydawało – obrotem i… ktoś podciął mu przypadkowo nogę – na pewno w geście zazdrości!
Thes bardzo szybko wylądował na ziemi. Musiał uważać, żeby nikt go przypadkiem nie zdeptał, ale wiedział, jak się przed tym bronić. Czas mu jednak zwolnił, ale na nieszczęście się nie zatrzymał. Jeśli była w nim jeszcze choćby kropla alkoholu, natychmiast uleciała – tak jak biedna, biedna Nora.
Rzuć sobie, moja droga, 1d6:
1 – Śpij spokojnie, aniołku. Lądujesz z hukiem na jednym z balowych stołów. We włosy wplątuje Ci się kawałek bananowego ciasta. Dobrze, że nie wbiłaś sobie nigdzie żadnego noża. Albo widelca. Czy łyżki. Zza stołu wystają Ci tylko nogi.
2,3 – Och jak pięknie, och jak wspaniale. Lekki wiatr we włosach pcha cię prosto w ramiona byłego kochanka. @Alastor Moody
4 – Akcja transformacja! Miał chłopak siłę. Nora leci wysoko, wysoko! Ktoś, widząc co się dzieje, wyciągnął różdżkę i… omyłkowo zamienił ją w bobra! Może ktoś Norze pomoże?
5 - Akcja transformacja! Miał chłopak siłę. Nora leci wysoko, wysoko! Ktoś, widząc co się dzieje, wyciągnął różdżkę i… omyłkowo zamienił ją w szczura. I szczur dał nura – prosto w poncz ustawiony na jednym ze stołów!
6 – Niedaleko pada jabłko od jabłoni….! Albo Nora od Theseusa! To może być początek pięknego love story. Może gdyby nie fakt bliskiego spotkania czołami. Z takiej wysokości? Fiu, fiu…