Prawdopodobnie w życiu każdego ojca bywają takie momenty, że przeżywa moment rozczarowania własnymi dziećmi. Nie rozmawiał o tym z innymi ojcami i tak naprawdę nie miał co do tego pewności. Jak na co dzień pozostawał dumny ze swoich osiągnięć swojego drugiego syna, zarówno na polu zawodowym jak i prywatnym... tak teraz zaczynało wzbierać w nim rozczarowanie zachowaniem swojego syna, który nie jest już dzieckiem aby zachowywać w ten sposób. Doświadczany przez niego zawód nie kolidował w żadnym stopniu z tym, że odczuwał złość wywołaną przez zachowanie syna, który w swoim napadzie paniki starał się użyć magii czego skutki byłyby naprawdę opłakane.
To, co stanowiło ostateczność, najwyraźniej przyniosło względnie pożądany efekt i wyrwało tego mężczyznę z tego stanu, choć to nie oznaczało zakończenia tego cyrku jaki właśnie rozgrywał się na jego oczach oraz w obecności przechodniów. To jedyne co mógł zrobić w obecnej sytuacji. Przecież nie mógł sięgnąć po różdżkę i wykończyć paroma zaklęciami tych plugawych zwierząt, które jedynie trzymano przy domach z powodu całkiem smacznego mięsa i z faktu że ich hodowla nie była wymagająca. To przysporzyłoby mu znacznie więcej kłopotów, niż zachowanie młodszego syna.
— Opanowałeś się już, synu? — Przeprosiny stanowiły dobry początek. Po tych wszystkich latach rzadko słyszał "tato" z ust swoich dzieci, które zwracały się do niego "ojcze". Chester chciał usłyszeć od Augustusa wyłącznie twierdzącą odpowiedź. — Weszliśmy w kontakt z pozbawionym głowy widmem, które przez nas przeniknęło i ostatecznie zniknęło między tymi drzewami. — Wytłumaczył temu mężczyźnie, który zatracając się w odczuwanej przez siebie panice nawet nie zdał sobie sprawy z tego z tego incydentu. Gdyby czyhało na nich prawdziwe zagrożenie to nawet nie mógłby liczyć na potencjalne wsparcie swojego potomka. Jako Auror potrafiłby sobie poradzić z tego typu zagrożeniem, ale dodatkowa różdżka stanowi zawsze przewagę podczas pojedynku.
— Możesz. Sam dokończę te zakupy. Porozmawiamy w domu. — Pozwolił odejść swojemu synowi. Już wystarczająco najadł się wstydu przez niego i wolał uniknąć dalszej kompromitacji. Nawet jeśli Augustus zejdzie mu z oczu to ta sprawa nieprędko dobiegnie końca. Gdy ten mężczyzna ochłonie to będzie musiał uświadomić go o konsekwencjach swoich czynów - znacznie poważniejszych, niż zrobienie z nich pośmiewiska na oczach mieszkańców Doliny Godryka.
Chester odczekał aż jego syn opuści to miasto, a samemu ruszył na poszukiwanie tego bazaru. W końcu udało mu się odnaleźć bramę prowadzącą na to targowisko i udało mu się tam znaleźć interesującą go księgę, jednak panująca tam pozytywna atmosfera napawała go obrzydzeniem i po dokonaniu zakupów bardzo chętnie opuścił teren tego bazaru oraz teleportował się do Little Hangleton.