18.01.2024, 03:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2024, 23:20 przez The Tempest.)
Layla nie miała w sobie tyle zaufania, żeby móc je rozdawać na ulicy nieznajomym, którzy dodatkowo zachowywali się w, jej zdaniem, niezwykle podejrzany sposób. Może był to sam jej charakter, a może fakt że życie doskonale ją nauczyło, jakie to męty czasem poruszały się po tym brudnym, obskurnym mieście. Przez dłuższą chwilę więc znowu przyglądała się znajdującemu przed nią mężczyźnie, jakby zastanawiając się wciąż na nowo, gdzie znajdował się haczyk, bo nie mogła przyjąć do wiadomości, że żadnego nie było.
Wywróciła oczami na niego i te jego dobre rady, których aktualnie absolutnie nie potrzebowała, albo raczej - wcale potrzebować nie chciała. Jedyne co w tym momencie tak naprawdę musiała, to zabrać się z tego zaułka czym prędzej, zostawiając za sobą tak samo te przeklęte kadzidła, jak i dziwacznego jegomościa, który się na nią napatoczył. Nawet chciała mu coś odwarknąć naprędce, ale ostatecznie się powstrzymała, gryząc w język z pewnym niezadowoleniem wobec samej siebie.
- Medyk brzmi dobrze - rzuciła sucho, odrywając się całkiem od przyjemnie chłodnej ściany zaułka, w którym wciąż się znajdowali, a zaraz zrobiła też krok w tył. - Powinnam jakieś znaleźć. Teraz - rozejrzała się, w poszukiwaniu najszybszej drogi, żeby opuścić zaułek, a potem szybkim krokiem ruszyła brukowaną uliczką, zostawiając za sobą Marqueza.
Wywróciła oczami na niego i te jego dobre rady, których aktualnie absolutnie nie potrzebowała, albo raczej - wcale potrzebować nie chciała. Jedyne co w tym momencie tak naprawdę musiała, to zabrać się z tego zaułka czym prędzej, zostawiając za sobą tak samo te przeklęte kadzidła, jak i dziwacznego jegomościa, który się na nią napatoczył. Nawet chciała mu coś odwarknąć naprędce, ale ostatecznie się powstrzymała, gryząc w język z pewnym niezadowoleniem wobec samej siebie.
- Medyk brzmi dobrze - rzuciła sucho, odrywając się całkiem od przyjemnie chłodnej ściany zaułka, w którym wciąż się znajdowali, a zaraz zrobiła też krok w tył. - Powinnam jakieś znaleźć. Teraz - rozejrzała się, w poszukiwaniu najszybszej drogi, żeby opuścić zaułek, a potem szybkim krokiem ruszyła brukowaną uliczką, zostawiając za sobą Marqueza.
Koniec sesji