• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.07.72, ranek] Jaka to gra?

[27.07.72, ranek] Jaka to gra?
Pan i Władca Prewettolandu
los chce ze mną grać w pokera
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Elegancki, dumny, nienaganny. Wysoki (ok. 184 cm wzrostu), warzący ok. 85 kg. Dobrze zbudowany, co z reguły ukrywa pod markowymi ubraniami. Nie nosi niczego, co nie pochodziłoby od projektanta. Twarz ma zwykle bez wyrazu, chyba że w jego otoczeniu jest bliska rodzina - wtedy pogodny, dowcipny. Z resztą wedle uznania. Ocieka charyzmą na poziomie półboga. Pies na baby. I nie tylko. Włosy siwe, długie, w artystycznym nieładzie. Broda pedantycznie przycięta.

Edward Prewett
#6
18.01.2024, 21:41  ✶  
Pokiwałem głową w zamyśleniu, właściwie na nic tak naprawdę się nie godząc. Nieco byłem zawiedziony, ale nie okazywałem tego. Trochę się pomyliłem co do Brenny i jej zapału. Nie miała w sobie tyle odwagi... albo nielongbottomowatości by przelać krew oprawców jej rodziny, ale właściwie na dobrą sprawę, to nie był mój biznes, nie moje kredki, nie moja piaskownica. To nie mojego wuja zabito, tylko Brenny Longbottom. Ona traktowała to osobiście, ale nie aż tak osobiście by prowadzić własną wendetę przeciwko Śmierciożercom. Szkoda, może jedni albo drudzy, albo nawet oboje przestaliby istnieć, a tak i jednych, i drugich miałem gdzieś tam z tyłu głowy jako dwie uporczywe muchy bzyczące niekiedy nad dobrem moich interesów.
- To, co mówisz, droga Brenno, to tylko spekulacje. Na dobrą sprawę nie wiesz, jakie były ich motywy, jaki plan działania. A może chcieli odwiedzić Laurenta, porozmawiać... Tak, jak to teraz my rozmawiamy...? - zasugerowałem spokojnym tonem, zastanawiając się, jakie było prawdziwe dno tego spotkania. Szukała sojusznika czy raczej haka na moją osobę...? Nie rozumiałem, czemu moi chłopcy się z nią zadawali. Już samo to było abstrakcyjne.
Rzecz jasna, zdawałem sobie sprawę, że faktycznie powodem tego napadu mógł być ten przeklęty wywiad z Laurentem. Co nie zmieniało faktu, że miał prawo powiedzieć, co chciał, pismaki napisać, co im się przywidziało, więc nie podobało mi się, że ci zamaskowani pseudobohaterowie ochrony czystej krwi napadali na mojego syna czy jego biznes. Wcale nie traktowali poważnie potomków czystej krwi, mnie, naszej nienaruszalności. Głupcy. Nie bez powodu skrzętnie dbałem o to, by nie było żadnych odchyłów w naszym rodzie, byłem dumnym patriarchą naszego rodu, robiłem, co należało, więc faktycznie nie zamierzałem przed nikim klękać, kłaniać się na rozkaz, a tym bardziej tolerować person, które uderzały w czystą krew. Upsik. Na plus, że Brenna była tego świadoma, że to zauważyła. Nieco łechtała mi tym ego, że miała świadomość mojej potęgi i chęci z niej związanej, ale wciąż pozostawała Longbottomem. Nie ufałem jej, mimo że Vincent ewidentnie dobrze ją znał. Zresztą sam wskazywał, żeby uważać przed nią na słowa.
- Kiedy komuś zależy na dobru sprawy, nie chowa się skrzętnie za maskami... A mamy takie czasy, że rozbój, przelew krwi, szczególnie tej czystokrwistej, jaka by ona nie była z przekonań, to barbarzyństwo. Sprawy można załatwiać w sposób cywilizowany - zauważyłem na słowa Brenny, przesuwając pióro leżące na moim biurku. Podniosłem wzrok ponownie na dziewczynę. - Wiem, co się dzieje na moim podwórku. Nadinterpretacje nie są mi potrzebne, panienka nie przewiduje wróżdy, więc... o czym możemy rozmawiać? Posiadasz, panno Longbottom, informacje, których bym nie posiadał? Czy ta rozmowa jest bezcelowa? - dopytałem, bo nie byłem pewien, w jakim kierunku to zmierza. Nie zemsta, więc co...? Pogawędka? W takim razie spotkanie powinno się odbyć w luksusowej kawiarence przy herbatce, a nie oficjalnie w moim gabinecie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2580), Edward Prewett (2005)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 01.01.2024, 17:55
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 05.01.2024, 17:55
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 06.01.2024, 12:29
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 09.01.2024, 19:59
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 09.01.2024, 20:43
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 18.01.2024, 21:41
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 18.01.2024, 22:30
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 21.01.2024, 20:23
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 21.01.2024, 20:38
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 02.02.2024, 21:16
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 02.02.2024, 23:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa