19.01.2024, 10:48 ✶
Czy tak naprawdę istniał dobry moment na to, by wyznać to, co się czuje do drugiej osoby? Przecież zawsze było jakieś ale. Zawsze gdzieś z tyłu głowy tkwiła obawa, że druga strona uzna, że to nie ten czas, nie ta chwila lub że po prostu tego nie czuje. Podobne obawy miała Olivia. Miała tyle okazji, gdy byli sam na sam, żeby zdobyć się na odwagę i powiedzieć, że go kocha. Ale wstrzymywała się i to nie tylko ze strachu przed byciem odrzuconą. Chciała być dla Tristana wsparciem, chciała być obok gdy miał gorsze dni, gdy czuł się źle. Chciała być jego podporą i być blisko nie tylko wtedy, gdy było dobrze. Nie mogła przecież egoistycznie wymagać od niego, by przyjął na siebie kolejne emocje. Związki były trudne, wymagały ogromu pracy, dotarcia się - nawet jeżeli dwie osoby znały się prawie całe życie, to gdy relacja wchodziła na wyższy poziom, zaczynało się od nowa.
Jednocześnie Olivia czuła, że to było właściwe. Że nie robili nic złego, nie łamali ustalonych zasad społecznych czy konwenansów, o które niektórzy dbali. Była pewna, że tym razem dobrze ulokowała swoje uczucia. Potrzebowała tylko trochę poczekać, by i Tristan to zrozumiał. I była gotowa czekać nawet w nieskończoność, ale w tej właśnie chwili świat na chwilę zwolnił, a potem całkowicie się zatrzymał. Nie słyszała już muzyki, której ostatnie takty powoli wybrzmiewały. Nie słyszała gwaru rozmów z drugiego końca sali, nie dostrzegała ludzi wokół, przytulonych czy rozmawiających ściszonymi głosami. Widziała przed sobą tylko jego usta, które jakby w zwolnionym tempie układały się w dwa słowa, których tak bardzo pragnęła. Nie wiedziała z początku, jak zareagować, ale jej oczy momentalnie się zaszkliły. Odpowiedzenie po prostu "ja ciebie też" wydawało się takie... Suche i nie na miejscu. I nie było tym, co chciałaby mu powiedzieć, bo przecież to, że go kochała, było oczywiste. Rozplątała palce, by jedną z dłoni przenieść odrobinę wyżej.
- Kocham cię bardziej niż kogokolwiek na świecie - szepnęła, czując, że głos jej drży. To i tak było za mało, by wyrazić to, co do niego czuła. Żadne słowa chyba nie były w stanie tego zrobić. Tym razem nie mogła już się powstrzymywać: stanęła lekko na palcach i musnęła jego usta delikatnie. Nie obchodziło jej, że muzyka właśnie się kończyła, że powoli instrumenty zaczynały wygrywać inną melodię. Teraz liczył się tylko ten upragniony pocałunek, na który czekała od tak dawna.