Avelina natomiast kochała milczeć, kochała słuchać, czasami zapominając, że potrafiła mówić, że nikt jej tego głosu nie zabrał i, że czasem powinna powiedzieć co jej leży na serduszku. Zwykle robiła to po zbyt dużej ilości alkoholu, albo jak miała do czynienia z Olivią, która wręcz czasami czytała jej w myślach. W ostatnim czasie to właśnie Quirke najwięcej wiedziała o jej relacji z Augustusem; w końcu jeszcze miesiąc temu w zaułku spotkały duszka, który przeniósł je do wspomnień Paxton. Nadal gryzła się, że nie mogła zobaczyć tych dobrych wspomnień, a tylko te, gdzie Rookwood był chamem. Nie powinna jednak o nim teraz myśleć, to nie był czas, ani miejsce.
Za chichrała się pod nosem, gdy Nora przemyślała sprawę z malowaniem kuchni truskawkami. To raczej była kiepska farba, ale już to ustaliły, więc nic więcej na ten temat nie powiedziała. Zerknęła na nią, gdy poszła szukać wina. Avelina wiedziała, że nie powinna sięgać za często po alkohol, ale w ostatnim czasie zaczynało to być przerażająca rutyną. Po pracy zbyt często piła jedną, dwie, trzy lampki wina, przy byle spotkaniu z przyjaciółmi nie odmawiała. Jakby chciała zagłuszyć swoje myśli, wspomnienia, widok brązowych oczu, które ją zdradziły, a tak cholernie hipnotyzowały. Oprócz tego weszła w większy wir pracy, zaczęła też częściej jeździć do wujka Otto do Doliny, aby sprawdzać to niewielkie poletko z roślinami do apteki, którą miała otworzyć z Olivią.
– I co u ciebie słychać Noro? Poznałaś kogoś nowego? – była ciekawa ile się u niej zmieniło, jak się czuła, czy nie chorowała.