Avelina chciała się tylko upewnić, że Erik nadal był w odpowiedniej formie, że nie potrzebował pomocy, czy jakichś suplementów przeciwbólowych, ale najwidoczniej zajęli się nim odpowiednio w Ministerstwie, co przyjęła z nieskrywaną ulgą i ciepłym, zmęczonym uśmiechem. Wróciła do swoich zdolności, które rozwijała od lat i po prostu przysłuchiwała się ich rozmowom, widząc jak Patrick zatroszczył się Lady uśmiechnęła się lekko.
– Tak, znamy się – odparła szybciutko, aby nie musiał ich sobie przedstawiać, a potem wróciła wzrokiem do Thomasa. Za dużo ludzi, przeszło jej przez głowę czując jak zaczyna jej serce bić szybciej ze stresu, a szyja pokrywa się rumieńcem wędrując ku jej policzkom. Nigdy nie przepadała za zbyt dużą ilością osób wokół niej, więc naprawdę chciała się już wycofać, chciała się schować, może pod jakimś stołem i uciąć sobie tam drzemkę. Była zwykle tak cicha, że z czasem ludzie zapominali iż w ogóle była wokół nich.
– Pewnie jak powiem, że powinieneś bardziej uważać nic nie pomoże, co? – odpowiedziała kuzynowi unosząc jedną brew w rozbawieniu. Trochę nie umiała już się skupić ze zmęczenia, które nią dzisiaj targało odkąd zeszła ze statku, odkąd wróciła z Lithy i odkąd dowiedziała się o czwartym dziecku Augustusa. – Dostałam zlecenie na jeden eliksir, ale nadal nad nim pracuję, więc niewiele mogę ci powiedzieć – odpowiedziała mu.
Wtedy Nora zaczarowała otoczenie swoimi popisami kulinarnymi, więc z przyjemnością oddzieliła się od reszty ludzi, aby faktycznie coś zjeść, jakąś przekąskę, aby nie paść na twarz lub nie upić się za bardzo alkoholem, co raczej w jej przypadku nie było możliwe. Wypiła w tym czasie już dwie szklanki z whisky, a po zjedzeniu oparła się o pusty skrawek ściany, taki idealny, wręcz w jej wyobrażeniach wyglądający jak ona sama, więc pasujący do niej. Z uśmiechem i zmęczeniem obserwowała innych dookoła, a zwłaszcza Norę, która wręcz błyszczała.