Faktycznie dziewczyna wyglądała dzisiaj nie najlepiej. Zdecydowanie to nie był jej dzień. Miała jednak nadzieje, że uda im się pozbyć we dwie tego kaktusa z głowy. W takiej formie Olivia zdecydowanie nie wyrwie żadnego faceta. Pokiwała energicznie głową na słowa dziewczyny, że spróbuje pozbyć się tego kaktusa z jej głowy, bo nie chciała wzywać do takiej sprawy Augustusa. Wiedziała, że on by się tego pozbył z zamkniętymi oczami, a Olivia na bank nie wyglądałaby jak zmokła kura, ale nie chciała też bardziej jej denerwować, sobie niszczyć głowy nim wszystko poukłada. Gdy dziewczyna rzuciła czar, ale trzymała kciuki i różdżkę w pogotowiu w razie czego spróbuje wyczarować wodę, gdyby coś zaczęło się znowu jarać na szczęście badyl na jej głowie zaczął znikać.
– Udało się, zniknął! – krzyknęła odrobinę za głośno, więc zatkała sobie usta na chwilę. – Powinnaś znowu wziąć prysznic, ale błagam nie używaj znowu jakichś eksperymentalnych kosmetyków – uśmiechnęła się do niej niepewnie. – I jeśli znowu zdobędziesz coś z dziwnego źródła najpierw przyjdź do mnie, bo znowu złapiesz jakieś perfumy o zapachu jakiejś pelargonii i zamienisz się w pelargonie – sarknęła zakładając ręce na klatce piersiowej. – Potrzebujesz mnie jeszcze? – zapytała wpatrując się w nią natarczywie. Chciała się upewnić, że u Olivii wszystko w porządku. – Nie zmieniasz się na siłę prawda? – zagadała. Najpierw podejrzane czekoladki, potem dziwny szampon z niesprawdzonego źródła. Zaczynała się o nią naprawdę martwić.