Skoro mogli w końcu posiedzieć i porozmawiać, Xenophilius obserwował zachowanie kolegi, który wyglądał trochę na stęsknionego za kawą w kawiarni? Delektował się jej zapachem, a później smakiem nie bardzo uważając na to, że jest gorąca. Na jego pytanie o Jęczącą Martę, kiwnął głową, że to o niej wspomniał. To były po prostu spekulacje młodzieńcze uczniów Hogwartu, pojedynczych jednostek. Jakby ktoś chciał odtworzyć wydarzenia z przeszłości, strasząc młodszych od siebie. Niestety przypadek zaginięcia czy śmierci Felixa, nie pokrywał się z Martą w żaden sposób.
Widząc ten znajomy z kilku lat wstecz uśmiech, Xenio zmarszczył lekko brwi, ale wciąż miał naturę spokojną, opanowaną i przyjazną. Jakby próbował wyczytać z mowy ciała kolegi, szukając odpowiedzi na swoje pytanie. Czy swoje zniknięcie i przypadkowe upozorowanie śmierci, zaplanował?
Nie skomentował jego zachowania, bo znał go z przeszłości. Coś w tym jednak musiało go rozbawiać. Charakterystyczne zachowania, nie dało się zmienić i dawało to poczucie, że to ten sam kolega, którego poznał w Hogwarcie i przez kilka lat, mimo innego przydzielenia do Domu, znajdowali wspólny język.
Nie planował, ale uznał za najlepszy numer w Hogwarcie jaki odwalił. Kosztując zakupionego słodkiego ciasta, Xenio słuchał uważnie. Dowiadując się, co pokierowało Bellem, aby zniknąć z Hogwartu. Nie to, że był przekonany o tym, że nie zda egzaminów, bo mógłby do nich podejść na poprawkach lub zaliczyć rok na nowo. Xenophilius by mu nawet pomógł z zaliczeniami, w jakikolwiek możliwy sposób. Tutaj jednak chodziło o coś innego. Miłość. Felix poświęcił edukację dla dziewczyny. W jego słowach brzmiało to tak zwyczajnie. Xenio też był zakochany. Jest nawet zaręczony.
Ta historia, choć krótka, zawierała wiele szczegółów. Przede wszystkim powód. Felix podejmując się takiego działania, obawiał też o utratę różdżki. Raczej nie powinni mu jej zabrać, gdyż to jest jego własność. Jedyne co, powinien zachowywać ostrożność przy jej użytkowaniu. Zgodnie z prawem.
- Nie wiem… Na pewno wzięliby Cię na przesłuchanie. Choćby w sprawie tamtego chłopaka, którego znaleźli. Mogą paść podejrzenia, że to Ty… wtedy mógłbyś mieć powody do obaw.Tak to widział Xenio, odpowiadając ze ściszonym głosem, analizując otrzymane informacje. Osobiście niczego takiego nie doświadczył ani też świadkiem nie był. Ale pamiętał motyw przesłuchań w szkole najbliższych w otoczeniu Felixa, jakby szukano sprawców odpowiedzialnych, lub mogących przyczynić się do jego zniknięcia lub śmierci. Co miało dawać wskazówki, gdzie szukać.
Lovegood westchnął.
Dopytał. Chcąc jakby bardziej zagłębić się w temat. Kogo takiego poznał, że rzucił Hogwart? Jeżeli była stąd, to nie było potrzeby kombinować. Felix zaciekawił swoją historią kolegę. Choć sam nie miałby takiej odwagi tak postąpić. Nie chciał robić sobie problemów i rodzinie.
Jeżeli chodziło o zwrócenie kosztów za tę kawę i ciasto, Xenio nie przyjąłby tego. Uznając, że ten jeden raz chociaż on może postawić, jako na pierwsze spotkanie po latach. Jeżeli przyjdzie im kolejny raz się zobaczyć tak lub podobnie, wtedy może Felix będzie mógł się zrewanżować wydatkami. Lovegood nie podejrzewał go o biedę, gdyż na takiego nie wyglądał. Tylko zaskakujące w tym wszystkim było agresywne zachowanie, które opadło po wymianie paru słów i złożeniu propozycji zmiany miejsca na rozmowę osobistą.