Podobnie miał Tristan. Również skrywał swoje uczucia, nie mając pojęcia, kiedy o nich powiedzieć Olivii. Odkąd ją poznał, wydawała się być zwyczajną rozgadaną dziewczyną. Lecz później, ta częsta znajomość i wzajemne odwiedzanie się po pracy, zaowocowało rozwinięciem ich relacji o przyjaźń. Znajdowaniu wspólnych zainteresowań. Wspieraniu się. Pomaganiu sobie. Była dla niego wyrozumiała i pokazała, że nie przeszkadza jej jego niepełnosprawność, obrazująca się niemową. Zaakceptowała go takiego, jaki jest. Nawet z tragiczną przeszłością. Wiedząc, że jest sam w tym mieście, kraju, poza koleżeńskimi relacjami. Może gdzieś żyła dalsza rodzina jego ojca czy matki, ale nie szukał ich. Teraz jednak liczyło się to, że mógłby ułożyć sobie życie z kobietą, jaką pokochał. Tylko czy ona, kocha jego tak samo?
Znalezienie odpowiedniego momentu, ryzykującego zostaniem odrzuconym, był trudny. Losowy i ryzykowny. Mimo to, spróbował. Nie wydał z siebie żadnego głosu, ale chociaż poruszył ustami. Jakby chciał jej coś powiedzieć. Ta chwila, spowolniła. Już obawiał się przeciwnej reakcji. Był jednak przekonany, że Quirke czuje do niego to samo. Jakby jej westchnięcia i otarte komentowanie zakochanych par, było dla niego jasnym sygnałem. Szukała swojego księcia. Kupowane przez nią romantyczne książki, też były tego penie powodem.
Olivia odrzekła to samo. Swoim głosem. Swoimi słowami powiedziała mu to. Że także go kocha. Chyba poczuł coś na wzór motylków w brzuchu, jak to inni określają. Czy tak czuje się miłość, kiedy druga osoba mówi Ci to samo? Poczuł się bardziej szczęśliwy jak nigdy. Już nie było ważne, jaki zawód sprawował. Że nie był już aurorem. Że żył z utratą zmysłu mowy. Liczyła się ona. Olivia Quirke.
Kiedy Olivia zapragnęła go pocałować, pochylił się, aby ułatwić jej to zadanie, odwzajemniając pocałunek. Pierw delikatny, jakby badający jak daleko mogą się posunąć, po czuły. Świat dla nich w tym momencie stanął w miejscu. Nawet przestali tańczyć, jeszcze przed zakończeniem utworu. Czy on właśnie stał się jej księciem z parkietu? Oby mu o północy nie uciekła i nie zgubiła bucika. Tristan nie chciał w publicznym miejscu się bardziej zagłębiać. Nadal obejmował ją w talii. Jedną dłoń przesuwając wyżej na plecy. Jakby chciał ją przytrzymać, aby nie przewróciła mu się tych szpilkach.
Przerwał na moment, aby spojrzeć jej w oczy, pełen szczęścia. Świat mógł ruszyć dalej. A oni chyba dopiero zorientowali się, że gra inna muzyka. Uśmiechnął się i wyciągnął notes, aby napisać kilka słów. "Chcesz porozmawiać z organizacją w sprawie eliksiru? Przy okazji zapytałabyś się o świstoklik powrotny."
Zadał pytanie i jej pokazał. Być może planował także opuszczenie przyjęcia po angielsku. Pokazali się. Wiedzą, na czym to całe wydarzenie polega.