Słowa, które skierowała do niego Victoria, stanowiły jeden z branych przez niego pod uwagę scenariuszy. Nieszczególnie satysfakcjonujących, temu nie dało się w żaden sposób sposób zaprzeczyć. Osoby znające Leona doskonale wiedziały, że mogą liczyć na pełną dyskrecję z jego strony. Na jego niekorzyść działało to, że właśnie prawie się nie znali. W dłuższej perspektywie czasu byłby w stanie zawiązać z tą czarownicą prawdziwą znajomość, o ile sama byłaby tym zainteresowana. Może zdołaliby się zaprzyjaźnić.
— To rozsądne podejście. Na twoim miejscu najpewniej postąpiłbym w ten sam sposób. — Postawa czarownicy spotkała z zrozumieniem z jego nie strony. Nie było to satysfakcjonujące, jednak nie wydawał się być urażony. Bardzo chciałby dowiedzieć się znacznie więcej o tym, co miało miejsce w Limbo. — Byłbym wdzięczny, gdybyś była w stanie powiedzieć mi cokolwiek. — Dopowiedział z delikatnym uśmiechem. Bardzo mu na tym zależało.
— Wydaje mi się, że nie ma w tym dziwnego. To mogło być mylące. Dla mnie byłoby to niezwykłe, ale ja to ja. — Ostrożnie skomentował słowa swojej rozmówczyni. Byłoby to dla niego niezwykłe z tego względu, że nie posiada jakiejkolwiek kontroli nad możliwością spoglądania w Limbo. Na miejscu Victorii zdecydowanie inaczej do tego podchodziłby, oczywiście przy założeniu, że zdołałby się zorientować co do tego, że znajduje się w Limbo będąc w tym momencie żywym. W tym momencie to tylko gdybanie. To byłoby jak jedna taka szansa na sto.
— Rozumiem. — Jeśli chodzi o ten szept to wydawało mu się, że tyle mu wystarczy. Jeśli przyjdą mu do głowy jakiekolwiek pytania z tym związane to spróbuje podpytać o to Victorię. Może będzie skłonna odpowiedzieć mu na kolejną partię pytań związanych ze słyszanym przez nią szeptem podczas swojego pobytu w zaświatach.
— Wolałem o to dopytać... nie chodzę na organizowane przez kowen nabożeństwa. Nie zamierzam negować istnienia tego cyklu, zwłaszcza że teraz można mówić o potwierdzeniu tego. — Bycie z zawodu Egzorcystą, praktykowanie spirytyzmu i posiadanie predyspozycji do spoglądania w zaświaty nie czyniło go gorliwym wyznawcą kowenu Whitecroft. Jego uczestnictwo we wszystkich sabatach ma charakter wyłącznie rekreacyjny. Nawet bez tego wiedział, że życie miało swoje etapy i jego kres stanowił jeden z nich. To, że niektóre dusze posiadały niedokończone sprawy spędzało mu sen z powiek.
— Jakbyś sobie coś jeszcze przypomniała to mogę liczyć na to, że podzielisz się tym ze mną? O ile to będzie coś, o czym będziesz chciała albo mogła powiedzieć. Zrozumiem, jak nie będziesz w stanie albo nie będziesz skłonna. — Zwrócił się do czarownicy z ostatnią prośbą. Wszystko wskazywało na to, że na razie nie ma więcej pytań. Nie będzie zatrzymywać dłużej Aurorki. Jednocześnie nie pogardziłby czyimś towarzystwem i możliwością rozmowy na tematy niezwiązane z przedmiotem jego zainteresowań.
@Victoria Lestrange