Nie byłam potężnie pijana, byłam delikatnie wstawiona. Kto na moim miejscu nie chciałby się najebać jak szpak? Zwykle jednak piłam z nim, z pierodlonym kutasem, który miał mnie tyle czasu w dupie, który nie chciał ze mną dzielić swojej choroby, który mnie już nienawidził? Nie wiem ile razy wmawiałam sobie, że Astaroth przestał mnie lubić, przestał mnie potrzebować, a cała jego choroba była tylko pretekstem, aby powoli uciąć ze mną kontakt. Nic nie pomagało mi się zebrać do kupy. Ojciec mnie też zostawił, matka powoli stawała się wariatką nie do zniesienia i nawet nie wiedziałam ile czasu z nią wytrzymam pod jednym dachem. Dzień w dzień rozglądam się za nowym mieszkaniem, ale żadnego nie mogłam sobie znaleźć. Liczyłam, że to właśnie Asek mnie przygarnie, albo ze mną wynajmie jakieś mieszkanko. Moglibyśmy noce zarywać na karaoke, w lato jeździć nad jezioro i wygrzewać się na słoneczku, a zamiast tego on wolał pisać jakieś marne listy, a teraz frajer pojawił się tu i nawet nie chce mi się pokazać, czaicie ludzie? Przyjaciel od siedmiu boleści.
Kroczek za kroczkiem i powoli wtoczyłam się na piętro kierując swoje kroki do jedynego pomieszczenia, które mógł tutaj zająć, a mianowicie poddasze. Czekały mnie kolejne schody, ale nie zamierzałam się poddać. Roztrzaskam mu głowę, poskładam i jeszcze raz roztrzaskam. A tak naprawdę to chciałam go mocno przytulić, bo naprawdę się za nim stęskniłam. Paliło mnie wręcz w żołądku na myśl, że znowu go spotkam. Nawet nie zrażało mnie to, że byłam teraz tylko w gaciach i koszulce. Widział mnie tak nie raz, więc to był najmniejszy problem. W rękach trzymałam pogrzebacz w razie czego, jakby był to jakiś podstęp i urojenia. Może ktoś podający się za niego, czy co? Nie wiedziałam, skąd miałam wiedzieć w sumie. Był dziwny, czemu nie chciał mnie zobaczyć, czemu do mnie nie zszedł?
– NIE NAZYWAJ MNIE LILIPUTEM TROLLU JEBANY! – krzyknęłam – CHUJ MNIE OBCHODZĄ TWOJE KOMUNIKATY, MOŻESZ MIEĆ NAWET KOMUNIKAT DO ELŻBIETY, ALE MASZ MI SIĘ NATYCHMIAST POKAZAĆ! – darłam się na całe gardło zagłuszając jego głos we własnej głowie. Frajer. Myśli, że mnie zatrzyma, bo nazwie mnie liliputem, pf.
Podeszłam do drzwi i zaczęłam za nie szarpać chcąc dostać się do środka, ale nie były zamknięte. Wypadłam na poddasze, moje włosy zafalowały okalając całą moją głowę dookoła. W rękach nadal miałam moją broń, nogi miałam lekko ugięte i byłam wręcz w pozycji bojowej.
– Jakie masz kłopoty? – wyprostowałam się spuszczając lekko z tonu.