Oczywiście, że nastawił kieliszek dla błogosławionego przez wiele religii wina. Miał plan, aby całkowicie się upić i zapomnieć o troskach całego życia na tę jedną noc, ale wątpił, aby to się stało i to z pozytywnym efektem. Raczej spodziewał się, że upije się na smutno i zacznie płakać nad swoim straconym życiem. Trudno, Ambrosia miała pecha, że będzie musiała wysłuchiwać smutnych serenad do nieznanych bóstw i niezrozumiałych wyznań. Może Morpheus wypowie głosami przyszłości prawdziwą przepowiednię?
— Chciałabyś wiedzieć — zaśmiał się krótkim szczekiem, nieszczególnie wesołym. W rzeczywistości nie zdążył jeszcze zająć się tą sprawą w Departamencie Tajemnic, bo jego przełożony domykał kwestie Grecji i pozostały gadania nad dziedzictwem jasnowidzenia pośród przywiezionych szczątków Pytii, jakie udało się zabezpieczyć grupie magiarcheologów i Longbottomowi. Sama wielkość wykopalisk i znaleziska dotyczące przepowiedni, same przepowiednie spisane na magicznych zwojach i glinianych tabliczkach, sprawiały, że nie była to praca na pół roku, nie na miesiące, a lata. Nienawidził Grecji w tym momencie, pomimo bardzo ciepłych odczuć do tamtego miejsca ogólnie. Odskocznia od myślenia o wojnie, o doniesieniach o masakrach mugoli. Tylko szum fal i martwe wieszczki z zapomnianymi proroctwami.
— Nie. Stałem w świątyni Apolla, składałem dla niego ofiary podle tamtejszego rytuału, wciąż żywego, śpiewałem hymny i nie szepnął do mnie ani słowa. — Wypił znów wino, tym razem jednak zatrzymał się w połowie, aby wyrecytować: — Przewodniku muz, mistrzu łuczka światła, rozjaśnij drogę mej duszy, która snuje się przez życia labirynt. Witaj, Apollo, w Twoim boskim świetle prowadź, aby w mej duszy niech rozbrzmiewa pieśń piękna. Witaj, Apollo, Ty, który dajesz widzenie, aby twa jasność rozewrze moje oczy, abym ujrzał to, co zakryte!
Zanurzył palec w winie i pozwolił, aby czerwona kropla zawisła na jego opuszku palca wskazującego i spadła na podłogę, ofiarowana kapryśnemu bóstwu słońca, sztuki, przyszłości i medycyny. Jak na kogoś, kto nie pracował fizycznie, Morpheus miał dość długie dłonie, zwłaszcza palce. Idealne, aby tasować niewymiarowe talie tarota.
— Ostatnio czuję się, jakby zabrano mi wzrok i wyrwano język. Widzę, ale... Mam do siebie samego żal, że nie widzę dostatecznie mocno, daleko. Niewyraźnie. — Głos miał zrezygnowany i nawet jeżeli to nie do końca była prawda, tak właśnie widział samego siebie tego dnia, jako kogoś, kto urodził się do tego, aby być wieszczem, zrobił wszystko, aby jasnowidzieć i został ukarany klątwą ciemności.