21.01.2024, 02:34 ✶
Lovegood nie był taki, aby dociekać szczegółów, kiedy nie powinien o czymś zbyt dużo wiedzieć. Inna sprawa miała się w przypadku pisania artykułów. Wtedy jego ciekawość i chęć poszerzenia wiedzy i doszukiwania szczegółów na dany temat, rosła i nie poddawał się, póki nie uzyska potrzebnych mu informacji.
Dziewczyna o jakiej była przez moment mowa, nie była z tego kraju. Felix potwierdził to swoimi słowami. Xenio wtedy w odpowiedzi potwierdził kiwnięciem głowy, na znak zrozumienia. Być może dopytywałby dalej, ale pozwolił koledze mówić.
- Potrafię się domyślić.Sam był zakochany, więc potrafił sobie wyobrazić co mógł wtedy czuć Felix, obawiając się iż ukochanej może nie ujrzeć więcej, jeżeli nie pójdzie z nią. Gdyby tamtego dnia nie zniknął, czekałby aż do dzisiejszych dni, kiedy wróciłaby do niego. Jeżeli nadal by go pamiętała.
- Nie znam się za bardzo na prawie i zasadach. Trzeba byłoby zapytać kogoś pracującego w biurze aurorów. Lecz rozumiem Twoje obawy.
Nieprzyjemna poniekąd historia, że kolega musi się ukrywać tylko z tego powodu, że przerwał edukację, uciekając z ukochaną z miasta, kraju. Bał się jednak w tym wszystkim utraty różdżki. Tutaj jednak Xenophilius nie był wstanie mu pomóc.
Xenio wziął kolejny kęs swojego kawałka ciasta i nie spodziewał się, otrzymania pytania o zachowanie tajemnicy. Jeżeli będzie go krył, stanie się wspólnikiem? Współpracownikiem? Ryzykowne.
- Nie powiem. Możesz także liczyć na moją pomoc.Odparł zgodnie z prawdą. Taki już był, że jeżeli ktoś potrzebował pomocy, udzielał jej. Coś jeszcze go jednak zastanowiło. Przełknął, popił kawą i spojrzał na kolegę.
- Jak sobie radzisz? Pracujesz gdzieś? Z czegoś musisz żyć.
Bell ukrywał się. Ale skądś musiał mieć pieniądze na przeżycie. Upozorowanie swojej śmierci, nie dałoby mu raczej spadku za siebie.