W normalnych okolicznościach pewnie każdy by już zawrócił i szukał kolegi od kieliszka we wiosce, ale wewnętrzne przeczucie i syreni śpiew klątwy wieszczenia zatrzymywał go na progu potężnej wieży. Robiło mu się niedobrze na myśl o wejściu do góry i miał szczerą nadzieję, za albo pozostaną na progu albo w dolnych częściach budynku.
Morpheus nigdy się nie oszukiwał, że będzie znał wszystkich czarodziejów z Wysp Brytyjskich; nawet takie sabaty jak Beltane czy Litha, bardzo kolektywne, rozwijające społeczność, nie mogły pomieścić wszystkich wyznawców i celebrujących, na dodatek wystarczyło wejść na samą Pokątną, najsłynniejszą magiczną ulicę, by poczuć skalę. Nie było ich tylu ilu mugoli, to fakt, ale nie aż tak mało, aby każdy znał się z każdym, to była domena jedynie arystokracji.
Ponownie, rytuał był ten sam. Longbottom uśmiechał się w ten sposób nadający się na okładkę Czarownicy, przyjazna postawa pomagała zawsze w społecznych interakcjach, a tutaj pomagał fakt, że latarnik na pierwszy rzut oka wyglądał na dużo bardziej rozgarniętego w życiu, niż Charon, chociaż mogła to być pomyłka przez komparację, zakrzywiającą nieco obraz całokształtu.
— Morpheus Longbottom, przychodzę w sprawie Charona i przepowiedni, czy mogę? — wyjaśnił, stojąc na stopniach latarni i kątem oka patrząc, jak niebo czerwieni się i różowieje na horyzoncie. Ciepło i huczący wiatr tworzyły specyficzną mieszankę odrealnienia tego samotnego, opuszczonego przez bogów miejsca, która wnikała jodem i zapachem soli w skórę. Nie wyobrażał sobie mieszkać w takim miejscu całe życie, ale widział zdecydowanie plusy takiego wyboru. Spokój przestworzy podczas pogody i szaleństwo chaosu i gniewu Posejdona, który rozbija bałwany o skały poniżej i trzęsie lądami.
Przesunął całe swoje skupienie i patrzył na owego Młodego, patrzył w ten sposób, który znają jedynie obdarzeni Trzecim Okiem, aby wiedzieć, czy może spokojnie wejść do przestrzeni i nie znajdzie go szwadron Śmierciożerców. Z jakiegoś powodu nie bał się tego u Charon, ale tutaj już nie był taki pewien, bo mężczyzna, słowami wieszcza, szukał informacji. Mogła to być pomoc dla Morpheusa tak samo jak zguba.
Wykaz Intencji
Akcja nieudana