Skoro Olivia zgodziła się na zaproponowany przez niego kompromis, to było dobrze i on sam mógł być w miarę spokojny, że nie przeciąży za bardzo stopy i odczeka chwilę, aż jej przejdzie. W takim razie Tristan zajął się przygotowywaniem kominka, układaniem w nim drewna i zapaleniu, poza oświetleniem pomieszczeń z pomocą świec. Aby ociepliło to pomieszczenie.
W międzyczasie Olivia sprawdziła stan stabilności swojej kostki i kiedy mogła wstać zajęła się herbatą, wstawiając wodę. Przy czym poprosiła go o odpięcie sukienki. Zgodził się i podszedł do niej. Stanął za plecami i zsunął jej zamek do momentu, jaki prosiła. Szkoda, że zakładając ją wcześniej, nie skorzystała z jego pomocy. Wtedy może nie wierciłaby się godzinami w łazience. Chyba że chciała udowodnić, że umie poradzić sobie sama. Tak. Sama. O tyle dobrze, że nie połamała sobie rąk wykręcaniem w różne strony. Choć mogła wspomóc się przecież magią.
Kiedy Olivia poszła się przebrać, Tristan przypilnował wodę w czajniku, aż się zagotuje. W międzyczasie rozwiązał swój krawat i rozpiął pierwsze guziki pod szyją. Też poczuł trochę ulgi, że nie uciskało go już nic pod szyją.
Gdy woda się zagotowała, zalał kubki i odstawił czajnik. Na razie zostawił, aby się zaparzyło. Po czym wrócił do części salonowej, aby zwinąć krawat i schować do plecaka. Także może powinien przebrać się w wygodniejsze ubranie, niż paradować w częściach od garnituru. Zatem zdjął koszulę i ubrał sweter. Zdjął buty i spodnie, ubrał jeansy i adidasy. Wracająca Olivia mogła zauważyć, że układał swoje ubranie i chował w pokrowiec i do plecaka. Powinni też pomyśleć o tym, kto gdzie śpi. Ale to później. Jego rzeczy nadal pozostawały w salonie. Może jeszcze powinni zachować dla siebie trochę prywatności. Nie będzie mu przeszkadzało spanie na kapanie. Ale pewnie myślami będzie przy niej.