21.01.2024, 19:59 ✶
Wpatrywałem się w Kim, spodziewając się właściwie wszystkiego. Bywała totalnie nieprzewidywalna oraz pakowała mnie przy tym w tak różnorodne i abstrakcyjne sytuacje, że zapewne to stąd nasza przyjaźń się zacieśniła, stała się prawdziwą przyjaźnią, taką nierozerwalną, z przyrzeczeniami i może nawet do śmierci. Zapewne gotowi bylibyśmy oddać za siebie życie wzajemnie, tylko... Tylko że ja umarłem, więc może nawet lepiej byłoby, gdyby zaskoczyła mnie na inny sposób ze swoją reakcją. Mogła zacząć krzyczeć, uciekać, rzucać we mnie metalowymi przedmiotami albo przypadkiem wbić mi drewniany kołek w mózg. Cóż, wszystko byłoby lepsze od tego. Nie chciałem jej robić nadziei, że teraz powie mi patafianie zasrany, ja ją wyzwę od liliputów zasmarkanych, a potem będzie wszystko fajnie i elegancko. Nie będzie, o to chodziło.
- Kim, tak, to ten powód. Jestem wampirem. Jestem głodny. Nie kontroluję tego jeszcze. Myślałem... Miałem nadzieję, że nikogo tu nie będzie. Polowałem w okolicy, ale zaczęło świtać i...
I jestem bestią, więc nie mogę przebywać na słońcu. Nie mogę przebywać w pobliżu mojej przyjaciółki. Nie mogę myśleć o głodzie w towarzystwie mojej przyjaciółki. Nie mogę być głodny w jej towarzystwie. Nie można jeść Kimi. Nie można jeść Kimi. Nie można jeść Kimi. Nie można jeść...
- To nie jest... żart, kolejna zabawa, debilny wkręt, Kim. Przebywam tylko w otoczeniu moich bliskich. Ojciec kontroluje... kiedy... - zatrzymałem się, bo nie chciałem jej zdradzać tych obrzydliwych szczegółów. Zapłaciliśmy jakimś biedakom, żeby robili mi za worek z krwią. To było ohydne, to było obrzydliwe. Sam fakt picia krwi, ale kiedy piłem, to wcale nie wydawało się być takie złe, wręcz p r z e p y s z n e. Niebezpiecznie dobre, tak dobre, że nie byłoby końca w tym szaleństwie, gdyby nie Yaxley Senior, więc zagryzłem dolną wargę i wtedy poczułem jakiś nienaturalny nacisk na nią. O, kurde. Ślinka naciekła mi do ust. Obiad?
Przestałem się zasłaniać notatnikiem, bo jedną ręką postanowiłem zasłonić swoje kły.
- Idź na dół. Zabezpiecz drzwi. Porozmawiamy przez fale - rozkazałem jej, wskazując jej wolną ręką, właściwie tą, w której trzymałem swój dziennik, drzwi. Zamknąłem oczy, żeby na nią nie patrzeć, nie myśleć o jej szyi, o jej krwi, o tym wszystkim, co tam jej pływało w tej krwi, jej cieple... Niech to! NIE! PO PROSTU NIE!
Wziąłem odruchowo głęboki oddech i to był mój któryś z kolei błąd, bo mówienie też potrzebowało oddechu, a ja nie powinienem teraz oddychać. Nie powinienem myśleć o krwi. I nie można jeść Kimi. Nie można.
- Kim, tak, to ten powód. Jestem wampirem. Jestem głodny. Nie kontroluję tego jeszcze. Myślałem... Miałem nadzieję, że nikogo tu nie będzie. Polowałem w okolicy, ale zaczęło świtać i...
I jestem bestią, więc nie mogę przebywać na słońcu. Nie mogę przebywać w pobliżu mojej przyjaciółki. Nie mogę myśleć o głodzie w towarzystwie mojej przyjaciółki. Nie mogę być głodny w jej towarzystwie. Nie można jeść Kimi. Nie można jeść Kimi. Nie można jeść Kimi. Nie można jeść...
- To nie jest... żart, kolejna zabawa, debilny wkręt, Kim. Przebywam tylko w otoczeniu moich bliskich. Ojciec kontroluje... kiedy... - zatrzymałem się, bo nie chciałem jej zdradzać tych obrzydliwych szczegółów. Zapłaciliśmy jakimś biedakom, żeby robili mi za worek z krwią. To było ohydne, to było obrzydliwe. Sam fakt picia krwi, ale kiedy piłem, to wcale nie wydawało się być takie złe, wręcz p r z e p y s z n e. Niebezpiecznie dobre, tak dobre, że nie byłoby końca w tym szaleństwie, gdyby nie Yaxley Senior, więc zagryzłem dolną wargę i wtedy poczułem jakiś nienaturalny nacisk na nią. O, kurde. Ślinka naciekła mi do ust. Obiad?
Przestałem się zasłaniać notatnikiem, bo jedną ręką postanowiłem zasłonić swoje kły.
- Idź na dół. Zabezpiecz drzwi. Porozmawiamy przez fale - rozkazałem jej, wskazując jej wolną ręką, właściwie tą, w której trzymałem swój dziennik, drzwi. Zamknąłem oczy, żeby na nią nie patrzeć, nie myśleć o jej szyi, o jej krwi, o tym wszystkim, co tam jej pływało w tej krwi, jej cieple... Niech to! NIE! PO PROSTU NIE!
Wziąłem odruchowo głęboki oddech i to był mój któryś z kolei błąd, bo mówienie też potrzebowało oddechu, a ja nie powinienem teraz oddychać. Nie powinienem myśleć o krwi. I nie można jeść Kimi. Nie można.