Patrzyłam na niego z pełnym zaufaniem. Wiedziałam, że mnie nie skrzywdzi, gdyby chciał mnie skrzywdzić już dawno by to zrobił. Co ja pieprzę? Niech tylko spróbuje mi coś zrobić to go nadzieję na ten hak od pogrzebacza! Obserwowałam go uważnie czując jak serce bije mi szybciej. W mojej głowie naprawdę zrobiła się myśl, aby dać mu się napić mojej krwi. Lepiej żebym to była ja niż jakaś przypadkowa osoba, która nie zgodzi się na to, albo gorzej, przy której się nie powstrzyma. Obcą osobę nie darzył przecież żadnymi emocjami, a mnie kochał, prawda? Szybciej się powstrzyma przy mniej… Chciałam w to wierzyć, całym swoim sercem chciałam w to uwierzyć.
– Chuj mnie to wszystko! – krzyknęłam na niego widząc, że naprawdę cierpiał. – Nie rozkazuj mi, to po pierwsze, a po drugie do jasnej cholery pij! – poruszyłam niecierpliwie ręką, aby zrozumiał, że może mnie ugryźć w nadgarstek.
Chciałam mieć prawą rękę wolną i chciałam też, aby był w odpowiedniej odległości, aby mnie nie obejmował, aby mnie nie osaczał. Po prostu napił się tyle ile potrzebował. Robiło mi się niedobrze na samą myśl, ale nie chciałam, aby później czegoś żałował. Picie krwi brzmiało tak obrzydliwie, ale nie okazałam mu tego. Wręcz przeciwnie – w pełni mu ufałam i patrzyłam mu w oczy. Był dziką bestią w tym momencie, kimś kto mógłby mnie rozszarpać, ale wiedziałam, że dam sobie radę.
– Nie obchodzi mnie twój ojciec, już nic nie będzie kontrolować, ani twoja siostra, ani nikt z twojej rodziny. Ja ci pomogę, nie dam ci zrobić nikomu krzywdy. Wiesz, że czaruję bez różdżki, wiesz, że w czarach jestem dobra, więc błagam napij się i porozmawiajmy. Na głodzie nie dasz rady – szepnęłam. Serce biło mi okropnie szybko, dłoń delikatnie drżała, bo w sumie trochę się bałam. Nie samego Aska, a tego, co mógł zrobić jeśli się nie powstrzyma, ale wiem, że damy sobie radę. – Obiecuję cię odepchnąć, obiecuję cię spętać jeśli przestaniesz nad sobą panować – dodałam jeszcze żeby wiedział o co mi chodzi.