Plan Persephony i Hjalmara mógł trochę nie zadziałać. Może trochę stresu zjadło Persephonę? A może powinni spróbować innej taktyki? Pewnie mogliby się nad tym zastanawiać w tym momencie gdyby nie oburzenie Smirnowa odnośnie tego jak nazwała go przyjaciółka Nordgersima.
- Od kiedy jesteśmy na Ty, młoda damo? - woźny zapytał, a jego ton wskazywał na to, że ewidentnie nie spodobało mu się to w jaki sposób się do niego zwróciła - Jeżeli myślałaś, że takim zachowaniem możesz coś zyskać to się grubo mylisz. Przypomnę Ci, że to jest Durmstrang, a nie jakaś inna szkoła. Tutaj panują zasady i tradycje! - uniósł się w swojej goryczy, a jakaś inna grupka postanowiła się zatrzymać i zastanowić czy, aby na pewno chcą tędy iść.
- Panie Smirnov... Persephona na pewno nie chciała tego tak ująć... To na pewno była jakaś pomyłka, prawda? - spojrzał w kierunku Degenhardt, licząc na jakieś potwierdzenie swoich słów. Musieli jakoś to teraz ująć, może go wręcz przeprosić. Nie mogli odpaść na drugim zadaniu. O nie - nie było o tym mowy. Przyszli tutaj, aby wygrać - Naprawdę nie chcieliśmy robić problemu, a jedynie ruszyć dalej. Bardzo nam zależy na tym, aby dalej brać udział w Boju. Dla Persephony byłoby to najlepsze zwieńczenie edukacji w Durmstrangu - zapewnił go, chcąc trochę udobruchać Smirnova, wszak po jego słowach dało się odebrać to, że wręcz kocha tę szkołę i żyje właśnie dla niej.
Hjalmar liczył, a może chciał liczyć, że to wystarczy do tego aby przekonać Smirnova do zmiany swojego zachowania i wybaczenia Persephonie tego małego błędu. W końcu gdyby udało jej się go zauroczyć, to bez dwóch zdań by wskazał drogę, którą powinni się udać... a tak... no cóż. Musieli kombinować. Im dłużej tu stali, tym była większa szansa, że inne grupy poznają taktykę na to jak należy zagadać do ich wyroczni.
Próba przekonania Smirnova. Charyzma.
Sukces!
Sukces!