21.01.2024, 23:23 ✶
Tak naprawdę umysł Olivii był dość skomplikowany, pełen pokrętnych myśli, niedomówień i prawdopodobieństw - możliwe, że nie poprosiła go wtedy o pomoc, bo gdzieś w głębi czuła, że to nie byłoby właściwe? I chociaż wydawać się mogło, że Olivia nie znała pojęcia wstydu, tak niejednokrotnie pokazywała, że jednak to pojęcie nie było jej obce. Jak teraz, w sprawie tych butów które chciał pomóc jej zdjąć lub wcześniej, gdy rumieniła się pod wpływem byle dotyku i odwracała głowę, by Tristan tego nie zauważył. Co było poniekąd zabawne, bo do tego dotyku zawsze dążyła.
Olivia przebrała się dość szybko - błyskawicznie wręcz, porównując ten czas do tego, który spędziła w łazience przygotowując się do wyjścia. W zasadzie teraz wystarczyło tylko zsunąć sukienkę, odłożyć ją na bok i wciągnąć na siebie luźne spodnie i wyciągnięty t-shirt, który niedawno mianowała piżamą. Dlatego wyszła szybciej, niż Tristan mógł się spodziewać. Olivia uniosła brwi, ale zamiast cokolwiek powiedzieć, oparła się barkiem o framugę drzwi, a sukienkę przewiesiła przez przedramię. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i obserwowała w milczeniu, na chwilę tylko odwracając wzrok, gdy zmieniał spodnie. Zdecydowanie powinni porozmawiać o tym, kto gdzie śpi, ale Olivia z teraźniejszości uznała, że ma teraz lepsze rzeczy do roboty i tym zajmie się Olivia z przyszłości. Często tak robiła i niejednokrotnie było tak, że przyszła Olivia nienawidziła tej poprzedniej Olivii za odkładanie niektórych spraw na później.
- Dziękuję, jest o wiele cieplej - powiedziała z lekkim uśmiechem, nie wyjaśniając dokładnie co miała na myśli. Czy to, że go zobaczyła, czy że wcześniej napalił w kominku. Odbiła się od framugi i podeszła do swojego plecaka, ale nie miała zamiaru wszystkiego pakować. W pracy mogła mieć porządek, ale przestrzeń wokół niej to był czysty chaos, więc bez skrępowania rzuciła sukienkę na oparcie kanapy. Opadła na siedzisko ciężko, z głośnym westchnięciem, a jej ręka odruchowo podążyła w kierunku koca, który spoczywał po drugiej stronie mebla. Nie był to może niedrapiący, mięciutki koc, jeden z wielu, które miała u siebie w pokoju, ale też się nada. Jeszcze tylko zerknęła w stronę kuchni, na kubki z herbatą, ale tak bardzo nie chciało jej się wstawać... Stopy bolały ją od wysokich butów, przecież świat się nie zawali jeśli herbata będzie parzyła się odrobinę dłużej. - W gruncie rzeczy było całkiem przyjemnie na tym przyjęciu. Chociaż mam pewne podejrzenia, że nasi towarzysze ze stolika, a przynajmniej jeden, będą mieli problem by wrócić o własnych siłach.
Olivia wtuliła się w duży koc. W sumie był miły w dotyku. Było jeszcze wcześnie, ale nagłe ciepło i poczucie bezpieczeństwa sprawiło, że się rozleniwiła. Odruchowo podwinęła nogi pod siebie, by przyjąć wygodniejszą pozycję.
Olivia przebrała się dość szybko - błyskawicznie wręcz, porównując ten czas do tego, który spędziła w łazience przygotowując się do wyjścia. W zasadzie teraz wystarczyło tylko zsunąć sukienkę, odłożyć ją na bok i wciągnąć na siebie luźne spodnie i wyciągnięty t-shirt, który niedawno mianowała piżamą. Dlatego wyszła szybciej, niż Tristan mógł się spodziewać. Olivia uniosła brwi, ale zamiast cokolwiek powiedzieć, oparła się barkiem o framugę drzwi, a sukienkę przewiesiła przez przedramię. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i obserwowała w milczeniu, na chwilę tylko odwracając wzrok, gdy zmieniał spodnie. Zdecydowanie powinni porozmawiać o tym, kto gdzie śpi, ale Olivia z teraźniejszości uznała, że ma teraz lepsze rzeczy do roboty i tym zajmie się Olivia z przyszłości. Często tak robiła i niejednokrotnie było tak, że przyszła Olivia nienawidziła tej poprzedniej Olivii za odkładanie niektórych spraw na później.
- Dziękuję, jest o wiele cieplej - powiedziała z lekkim uśmiechem, nie wyjaśniając dokładnie co miała na myśli. Czy to, że go zobaczyła, czy że wcześniej napalił w kominku. Odbiła się od framugi i podeszła do swojego plecaka, ale nie miała zamiaru wszystkiego pakować. W pracy mogła mieć porządek, ale przestrzeń wokół niej to był czysty chaos, więc bez skrępowania rzuciła sukienkę na oparcie kanapy. Opadła na siedzisko ciężko, z głośnym westchnięciem, a jej ręka odruchowo podążyła w kierunku koca, który spoczywał po drugiej stronie mebla. Nie był to może niedrapiący, mięciutki koc, jeden z wielu, które miała u siebie w pokoju, ale też się nada. Jeszcze tylko zerknęła w stronę kuchni, na kubki z herbatą, ale tak bardzo nie chciało jej się wstawać... Stopy bolały ją od wysokich butów, przecież świat się nie zawali jeśli herbata będzie parzyła się odrobinę dłużej. - W gruncie rzeczy było całkiem przyjemnie na tym przyjęciu. Chociaż mam pewne podejrzenia, że nasi towarzysze ze stolika, a przynajmniej jeden, będą mieli problem by wrócić o własnych siłach.
Olivia wtuliła się w duży koc. W sumie był miły w dotyku. Było jeszcze wcześnie, ale nagłe ciepło i poczucie bezpieczeństwa sprawiło, że się rozleniwiła. Odruchowo podwinęła nogi pod siebie, by przyjąć wygodniejszą pozycję.