22.01.2024, 15:18 ✶
- Wolałbym żeby nikt o to nie pytał, bo jeszcze połączą kropki i zaczną grzebać w przeszłości i szukać powiązań. Aurorami nie zostają debile, którzy zapominają szybciej niż ja, a skoro niektórzy z uczniów porównywali moje zniknięcie do Jęczącej Marty... - Felix skrzywił się, ale zaraz ukrył grymas za ciastkiem i kawą. Zrobił to, by mieć czas na zastanowienie się, bo przecież z pełnymi ustami się nie mówi i nawet on to wiedział (ale rzadko kiedy do tego się stosował). Ulga odmalowała się na jego twarzy, gdy kolega zapewnił, że nikomu nic nie powie. Co prawda nie podobało mu się, że ktokolwiek wiedział o tym, co się z nim działo, ale w tej chwili nie miał innego wyboru, niż zaufać blondynowi. No bo przecież go nie zabije ani nie zmusi do milczenia na wieki. Zresztą Xenio był raczej z tych prawdomónych i lojalnych, a przynajmniej tak go zapamiętał ze szkoły. Nie wydawało się też, by kolega się zmienił jeśli chodzi o charakter, więc... Ryzyk fizyk. - Radzić... Radzę. Dorabiam to tu, to tam, ale z dala od Londynu. Raczej unikam tej części Anglii, teraz jednak zabrakło mi kilku rzeczy i chyba nie pomyślałem, że ktoś może mnie rozpoznać.
Znów uniknął bezpośredniej, konkretnej odpowiedzi, ale w tej kwestii nie miał wyjścia. Bellowie go przygarnęli, przyjęli do siebie, na swój sposób pokochali - nie mógł tak po prostu wepchnąć ich na minę. Nie zrobiłby im tego, a wiedział doskonale, że nie tylko on z cyrku był w tak... skomplikowanej prawnie sytuacji.
- Ale lepiej mi powiedz, co ty robisz tak wcześnie w tej części Londynu. Jak ci się w życiu układa? I czy w ogóle się układa? - był szczerze zainteresowany, bo odkąd opuścił Hogwart, obracał się wyłącznie w znanym sobie towarzystwie, odcinając przeszłość i ludzi z niej grubą kreską. Czasem tęsknił, oczywiście, a teraz skoro miał okazję... To czemu nie zapytać i przy okazji nie sprowadzić rozmowy na inne tory?
Znów uniknął bezpośredniej, konkretnej odpowiedzi, ale w tej kwestii nie miał wyjścia. Bellowie go przygarnęli, przyjęli do siebie, na swój sposób pokochali - nie mógł tak po prostu wepchnąć ich na minę. Nie zrobiłby im tego, a wiedział doskonale, że nie tylko on z cyrku był w tak... skomplikowanej prawnie sytuacji.
- Ale lepiej mi powiedz, co ty robisz tak wcześnie w tej części Londynu. Jak ci się w życiu układa? I czy w ogóle się układa? - był szczerze zainteresowany, bo odkąd opuścił Hogwart, obracał się wyłącznie w znanym sobie towarzystwie, odcinając przeszłość i ludzi z niej grubą kreską. Czasem tęsknił, oczywiście, a teraz skoro miał okazję... To czemu nie zapytać i przy okazji nie sprowadzić rozmowy na inne tory?