24.11.2022, 00:57 ✶
Szczera radość wpłynęła na twarz Perseusa, gdy okazało się, że to Elliott wylicytował kolację z Erikiem Longbottomem; dopiero wtedy sięgnął po trunki ze srebrnej tacy przechodzącego nieopodal kelnera, podał ten, który jego zdaniem zawierał mniej alkoholu Eunice, a następnie uniósł swoje naczynie i wypił toast za zwycięstwo przyjaciela. Bądź ostrożny, wargi poruszyły się bezszelestnie, gdy ich spojrzenia znów na moment się skrzyżowały.
Nie chciał być strażnikiem jego szczęścia, ale nie mógł też powstrzymać niepokoju ściskającego za gardło; nie chciał, aby kolejne zawierzenie swego losu w ręce niewłaściwej osoby pociągnęło za sobą znów lawinę nieszczęść. Na pocałunek dementora, przecież ciało Simone jeszcze nie ostygło!
— Jesteś głodna? — zwrócił się do żony. Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że przez cały wieczór nieco ją zaniedbał, a przecież nie było to jego zamiarem. Nie wiedział jednak jak ubrać swoje myśli w słowa, jak przekazać jej swoje uczucia, więc od ponad tygodnia krążył wokół Eunice niczym satelita, nosząc się z zamiarem rozmowy i rezygnując w ostatniej chwili. — Widziałem na wejściu szarlotkę, może jeszcze zostało trochę dla nas? Albo sernika. Mam wielką ochotę na sernik. Albo pudding.
I tak rozmarzył się Perseus na temat słodkości, jakie zastać mógł w bufecie, że nie zauważył przerośniętej wiewiórki przemykającej pod nogami gośćmi. Już miał udać się w stronę stolików, układając sobie w głowie plan ułożenia ciast na talerzu w taki sposób, aby nie musieć wracać po dokładkę, kiedy poczuł szarpnięcie.
— Na Merlina! — rzucił, próbując unieść laskę do góry, aby uchronić ją przed dalszymi uszkodzeniami spowodowanymi ostrymi kłami wygłodniałej kuny leśnej (bo skoro lubiła drewno, musiała być leśna, prawda?) — Kto wpuścił tu świnkę morską?!
I szarpał się tak ze zmutowaną kapibarą, walcząc zaciekle o swe podparcie, bowiem godność utracił już dawno - gdzieś pomiędzy drugą, a trzecią nad ranem pośród ciasnych zaułków niemagicznego Londynu, razem z lewym butem i portfelem. Wspaniałe czasy zakrapianej alkoholem młodości! Teraz pozostały tylko wspomnienia i problemy z wątrobą.
Rzucił jeszcze błagalne spojrzenie w stronę Elliotta oraz Erika. Nie chciał tracić tej laski; wprawdzie miał w domu jeszcze kilka dokładnie takich samych modeli na wszelki wypadek, ale zdążył już nawiązać z nią bliższą relację. Nawet imię jej nadał - Helena.
(To nazwa robocza, nad właściwym jeszcze się zastanawiał.)
Nie chciał być strażnikiem jego szczęścia, ale nie mógł też powstrzymać niepokoju ściskającego za gardło; nie chciał, aby kolejne zawierzenie swego losu w ręce niewłaściwej osoby pociągnęło za sobą znów lawinę nieszczęść. Na pocałunek dementora, przecież ciało Simone jeszcze nie ostygło!
— Jesteś głodna? — zwrócił się do żony. Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że przez cały wieczór nieco ją zaniedbał, a przecież nie było to jego zamiarem. Nie wiedział jednak jak ubrać swoje myśli w słowa, jak przekazać jej swoje uczucia, więc od ponad tygodnia krążył wokół Eunice niczym satelita, nosząc się z zamiarem rozmowy i rezygnując w ostatniej chwili. — Widziałem na wejściu szarlotkę, może jeszcze zostało trochę dla nas? Albo sernika. Mam wielką ochotę na sernik. Albo pudding.
I tak rozmarzył się Perseus na temat słodkości, jakie zastać mógł w bufecie, że nie zauważył przerośniętej wiewiórki przemykającej pod nogami gośćmi. Już miał udać się w stronę stolików, układając sobie w głowie plan ułożenia ciast na talerzu w taki sposób, aby nie musieć wracać po dokładkę, kiedy poczuł szarpnięcie.
— Na Merlina! — rzucił, próbując unieść laskę do góry, aby uchronić ją przed dalszymi uszkodzeniami spowodowanymi ostrymi kłami wygłodniałej kuny leśnej (bo skoro lubiła drewno, musiała być leśna, prawda?) — Kto wpuścił tu świnkę morską?!
I szarpał się tak ze zmutowaną kapibarą, walcząc zaciekle o swe podparcie, bowiem godność utracił już dawno - gdzieś pomiędzy drugą, a trzecią nad ranem pośród ciasnych zaułków niemagicznego Londynu, razem z lewym butem i portfelem. Wspaniałe czasy zakrapianej alkoholem młodości! Teraz pozostały tylko wspomnienia i problemy z wątrobą.
Rzucił jeszcze błagalne spojrzenie w stronę Elliotta oraz Erika. Nie chciał tracić tej laski; wprawdzie miał w domu jeszcze kilka dokładnie takich samych modeli na wszelki wypadek, ale zdążył już nawiązać z nią bliższą relację. Nawet imię jej nadał - Helena.
(To nazwa robocza, nad właściwym jeszcze się zastanawiał.)
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory