Jeżeli miało się coś za uszami, złamało prawo, miało się powody do obaw. Upozorowanie śmierci i wykorzystanie do tego znalezionego z przypadku trupa, także mogło pociągnąć do konsekwencji. Kto by wtedy uwierzył Felixowi, gdyby zaczął się tłumaczyć? Jak sam wspomniał, aurorzy nie byli debilami. Szkolenia dobrze ich mogły przygotować fizycznie do działania, a przede wszystkim psychicznie. Na pewno musieli wykuć kodeksy i jakieś zasady prawa.
Xenophilius nie odniósł się do tego tematu. Nie miał po co. To już się stało i tego nie nikt nie cofnie. Nie byli posiadaczami zmieniacza czasu, aby te błędy naprawić. Ale czy nawet gdyby takowy posiadali, czy Felix chciałby dokonać zmian w swoim życiu? Grzebanie w nim, mogło także przynieść konsekwencje. Tylko jakie?
Skupił się także na zajadaniu ciastkiem, kiedy kolega udzielał kolejnej odpowiedzi. Jak sobie radził? Nie miał pracy stałej. Dorabiał. To nie były łatwe sposoby na zarabianie. Ale przynajmniej widać było po nim że nie narzekał jakoś specjalnie. A przy dorabianiu, musiał dobrą zapłatę dostawać. Unikał jednak Anglii. Jej miast, terenów, aby nie rzucać się w oczy. Wielu jego kolegów i koleżanek z Domu Hogwartu jak i rocznika nie wyjeżdżało daleko. A pozostali w rodzinnym kraju.
- Czy… Potrzebujesz pomocy? W znalezieniu tych brakujących rzeczy.Zapytał niepewnie. Xenio miał już tę tendencje do pomagania komuś, kto mógłby tego potrzebować. A Felixa znał ze szkoły. Polubili się. Zrozumiał jego przekaz, że nie chciał, aby ktokolwiek wiedział o tym, że on żyje. Ale też wykazał się głupotą, pojawiając tutaj nie myśląc, że spotka kogoś znajomego.
- Chciałem zakupić parę książek, aby poszerzyć swoją wiedzę w astronomii i podobnych temu tematach.
Udzielając odpowiedzi, spojrzał na swoje zakupione egzemplarze. Po czym wrócił spojrzeniem na Felixa, kontynuując.
- Wiedzie mi się dobrze. Zdecydowałem założyć i wydawać własne czasopismo. Żongler. Kwartalnik. No i… Jestem zaręczony.
Odparł krótko na temat tego, jak jemu się powodzi. Miał partnerkę życia. Miał własny biznes. Można było stwierdzić, że radzi sobie dobrze. Ale nie wybitnie. Żongler to nie Prorok, aby zarabiać duże ilości galeonów.