Tristan posłał uśmiech Olivii, kiedy podziękowała za przyniesienie zaparzających się herbat w kubkach. Przynajmniej nie musieli wstawać a posiedzą razem na kanapie pod kocem. Kiedy chciał usiąść obok Olivii, ta zrobiła mu miejsce pod kocem. Skorzystał z tego, zajmując miejsce po jej lewej stronie. Otulił się kocem wokół siebie, biorąc w dłonie notes i długopis. Nie miał nic przeciwko temu, że opierała głowę o jego ramię. Wręcz cieszył się, że mogą już być tak blisko siebie.
Rozpisał się w swoich uczuciach i wyjaśnieniu, że trochę miał obawy z wyznaniem ich wcześniej. Tym samym poprosił, czy zostałaby jego dziewczyną. Taki awans dla nich z rangi przyjaciół. Poczekał cierpliwie, aż przeczyta, skoro prawie mu zasypiała na ramieniu, albo odpoczywała z przymkniętymi powiekami. Odpowiedziała twierdząco. Tak. Prawie jakby się jej oświadczał. Choć na to było jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Przy czym sama wyznała mu to samo. Też bała się powiedzieć wcześniej, nie mając pojęcia o reakcji. Słusznie zauważyła. Pół roku temu przeżył tragedię. Przez miesiące dochodził do siebie. Wciąż trzymała go wewnętrzna żałoba. Lecz tracąc jedną rodzinę, mógł zyskać drugą. Kto wie, czy nadchodzące święta za półmroku, spędzi z jej rodzicami? Jeżeli go zaakceptują.
Kiedy mówiła, wpatrywał się w nią jak w obrazek. Z uczuciem, uśmiechem i jakoś tak nie mógł nadal uwierzyć, że to się stało. Że to sobie w końcu powiedzieli. Że, została jego dziewczyną. Że zgodziła się. To było jak sen, z którego nie chciał się obudzić. Chciał, aby trwał wiecznie. Przyzwyczajony był do jej szklących się oczu. Tak już miała. Nie przejmował się tym.
Jednak Tristan już wcześniej dawał jej znaki. Wtedy, jak niespodziewanie chwytał ją za dłoń, kiedy spacerowali. Może zarejestrowała. Może nie. Ale dawał jej tym sposobem także znać, że jest obok. Że chce z nią być i że każda jej obecność, dobrze wpływa na jego nastrój, samopoczucie i daje gwarancję tego, że nie jest sam. Że miał kogoś obok, kto go wspiera, rozumie, pomaga, akceptuje.
”Nie stracisz mnie. Oboje widocznie się ba____”. Tristan zaczął pisać odpowiedź, ale nagle notes został mu zabrany i długopis. A że był leworęczny, to zrobiła się kreska przerywająca pisane w trakcie słowo. Trochę zaskoczony spojrzał na Olivię, która odłożyła jego narzędzie do komunikacji. Gdy dotknęła jego policzka, kierując głowę w swoją stronę zrozumiał, że nie chciała już słów. Ani mówionych, ani pisanych. Patrzył w jej oczy. Z ciepłym uczuciem. Z miłością. Jej dotyk był przyjemny. Delikatny. Gdy się zbliżała twarzą do niego, pozwolił na pocałunek, nieco jej w tym pomagając, przysuwając swoją głowę. Przyjął jej czuły pocałunek, który po chwili oddawał. Stopniowo. Buziak za buziakiem, aż mogliby sobie pozwolić na dłuższy, nie spiesząc się z niczym. Opierał się wygodniej o oparcie kanapy. Mieli czas. Byli tylko oni, sami we dwoje.