24.01.2024, 21:36 ✶
Najwyraźniej oboje nie przemyśleli, jak ta druga osoba zareaguje na taką niespodziewaną, ale jednak oczekiwaną wizytę. Ruda pewnie nie wpadła, że Cameron był aż tak strachliwy, a on z kolei nie wpadł na to, że Heather zakradnie się do niego, nie oznajmiając już w drzwiach mieszkania, że raczyła zawitać w jego skromne progi. Już chyba nawet bezpośrednia teleportacja do pokoju lub na balkon mniej by go wystraszyła. Chłopak rozmasował sobie kolano, dalej leżąc na ziemi z zaciśniętymi zębami. Dzięki Merlinowi chyba nic sobie nie połamał. Bywał taką kaleką, że potknięcie się na chodniku mogło równie dobrze wiązać się z ryzykiem zwichnięcia stopy.
— Bardzo zabawne. Boki zrywać. — Podniósł na nią obrażone spojrzenie i wydął dolną wargę, co w połączeniu z niezwykle uroczym szlafrokiem momentalnie odmłodziło go o jakieś pięć lat. — A co, kręcą cię takie rzeczy? Chcesz mieć na raz chłopaka i jego starszą siostrę? — Uniósł sugestywnie brwi, powoli się podnosząc. — Wiesz, jak we dwoje ci nie wystarczymy, to jest jeszcze Cedrik. Może przestanie się użalać nad swoim narzeczeństwem.
Na pytanie dziewczyny zamarł na moment, jednak koniec końców wywrócił teatralnie oczami. Teoretycznie, mógłby się jej pozbyć, ale jaki byłby w tym sens? Zaraz by za nią zatęsknił i wziął za punkt honoru sprowadzenie jej z powrotem. A wbrew pozorom wiedza z zakresu współczesnej medycyny czarodziejów nie oznaczała od razu, że nurzał się po szyje w zaklęciach z dziedziny nekromancji. Nie miał też zbyt wielu znajomości pośród ludzi, którzy nieoficjalnie sprowadzali ludzi z powrotem z tamtego świata.
— Za dużo fatygi — odparł wspaniałomyślnie, jakby Ruda cudem uniknęła ścięcia. — Ooo, a co ja takiego zrobiłem? — Uśmiechnął się lekko, po czym jak dobry wierzący, nadstawił drugi policzek. — Nic dziwnego, że tak mocno oberwałem. Kiedy uczucia wchodzą w grę, zemsta podobno robi się... słodsza, co nie? Ciekawe, co będzie, jak już tak na serio ci podpadnę.
Kiedy już skończyli się witać, Lupin zerknął na łóżko, które całe było zawalone ciuchami. Pokiwał posępnie głową. Zdecydowanie potrzebował pomocy, jeśli mieli się z tym uwinąć przed wieczorem. Szkoda by było stracić cały wolny dzień na sprzątanie. Mogliby gdzieś wyjść po południu. Może w Dziurawym Kotle mieli tańsze drinki z okazji początku lata? Na samą myśl, nieco się rozweselił. Na kolejne słowa Heather parsknął śmiechem.
— Powaga? Wystarczył jeden tekst w jakimś pismaku, żebyś wzięła się za porządki domowe? — sarknął, kręcąc z niedowierzaniem głową. Załapał żart, jednak był nieco irracjonalny; w najśmielszych snach nie pomyślałby, że Ruda kiedykolwiek zdecyduje się odgrywać rolę tradycyjnej żony, która będzie zajmowała się na co dzień chałupą i pielęgnowaniem domowego ogniska. Była na to zdecydowanie zbyt nowoczesna. — Jak napiszą w Czarownicy, że spodnie wyszły z mody, to pewnie wrócisz do spódnic i przedpotopowych tych no eee rozkloszowanych sukni.
Sięgnął po różdżkę i machnął nią parę razy. Przede wszystkim trzeba było... Porozdzielać kolorowe ciuchy od białych? Tak to szło? Cameron podrapał się za uchem końcem zaczarowanego badyla od Ollivanderów.
— Robiłaś to już kiedyś?
— Bardzo zabawne. Boki zrywać. — Podniósł na nią obrażone spojrzenie i wydął dolną wargę, co w połączeniu z niezwykle uroczym szlafrokiem momentalnie odmłodziło go o jakieś pięć lat. — A co, kręcą cię takie rzeczy? Chcesz mieć na raz chłopaka i jego starszą siostrę? — Uniósł sugestywnie brwi, powoli się podnosząc. — Wiesz, jak we dwoje ci nie wystarczymy, to jest jeszcze Cedrik. Może przestanie się użalać nad swoim narzeczeństwem.
Na pytanie dziewczyny zamarł na moment, jednak koniec końców wywrócił teatralnie oczami. Teoretycznie, mógłby się jej pozbyć, ale jaki byłby w tym sens? Zaraz by za nią zatęsknił i wziął za punkt honoru sprowadzenie jej z powrotem. A wbrew pozorom wiedza z zakresu współczesnej medycyny czarodziejów nie oznaczała od razu, że nurzał się po szyje w zaklęciach z dziedziny nekromancji. Nie miał też zbyt wielu znajomości pośród ludzi, którzy nieoficjalnie sprowadzali ludzi z powrotem z tamtego świata.
— Za dużo fatygi — odparł wspaniałomyślnie, jakby Ruda cudem uniknęła ścięcia. — Ooo, a co ja takiego zrobiłem? — Uśmiechnął się lekko, po czym jak dobry wierzący, nadstawił drugi policzek. — Nic dziwnego, że tak mocno oberwałem. Kiedy uczucia wchodzą w grę, zemsta podobno robi się... słodsza, co nie? Ciekawe, co będzie, jak już tak na serio ci podpadnę.
Kiedy już skończyli się witać, Lupin zerknął na łóżko, które całe było zawalone ciuchami. Pokiwał posępnie głową. Zdecydowanie potrzebował pomocy, jeśli mieli się z tym uwinąć przed wieczorem. Szkoda by było stracić cały wolny dzień na sprzątanie. Mogliby gdzieś wyjść po południu. Może w Dziurawym Kotle mieli tańsze drinki z okazji początku lata? Na samą myśl, nieco się rozweselił. Na kolejne słowa Heather parsknął śmiechem.
— Powaga? Wystarczył jeden tekst w jakimś pismaku, żebyś wzięła się za porządki domowe? — sarknął, kręcąc z niedowierzaniem głową. Załapał żart, jednak był nieco irracjonalny; w najśmielszych snach nie pomyślałby, że Ruda kiedykolwiek zdecyduje się odgrywać rolę tradycyjnej żony, która będzie zajmowała się na co dzień chałupą i pielęgnowaniem domowego ogniska. Była na to zdecydowanie zbyt nowoczesna. — Jak napiszą w Czarownicy, że spodnie wyszły z mody, to pewnie wrócisz do spódnic i przedpotopowych tych no eee rozkloszowanych sukni.
Sięgnął po różdżkę i machnął nią parę razy. Przede wszystkim trzeba było... Porozdzielać kolorowe ciuchy od białych? Tak to szło? Cameron podrapał się za uchem końcem zaczarowanego badyla od Ollivanderów.
— Robiłaś to już kiedyś?