Nie protestował, gdyż sam także jej pragnął. Lecz obchodził z tym ostrożnie, na razie odpowiadając na jej zaproszenia. Odwzajemniając pocałunek, dał znak, że mogą kontynuować. Kiedy Olivia poruszyła się, z zamiarem zajęcia jego ud, koc trochę zmieniał położenie i częściowo zleciał na podłogę. Tristan dziewczynę miał teraz przed sobą. Swoje dłonie położył wstępnie na jej udach, w momencie, kiedy Olivia jedną ze swoich, wsunęła w jego włosy. Przymknął powieki, czując jej delikatny dotyk na swojej głowie. Inny, niż pół roku temu, gdzie był za nie ciągnięty. Gdzie przez ten sposób tortury, zmuszony był utrzymywać głowę w jednym miejscu. Spiął się lekko, ale wewnętrznie walczył z traumą, To nie byli oni. To była Olivia. Ona nie zrobi mu przecież krzywdy. Wyznała mu miłość. Pod tym względem mężczyzna sprawdzał też siebie. Swoje granice. To był delikatny masaż. Nic się złego nie działo. A pocałunek, pomagał też odwrócić uwagę od przykrych wspomnień.
Kiedy poczuł jej drugą dłoń pod swoim swetrem, spiął się lekko. Jakby zadrżał z zimna. Nie spodziewał się tego, wpatrując się w jej oczy, kiedy przerwała pocałunek. Przesunął wtedy swoją dłoń na jej plecy, wsuwając pod koszulkę, aby dotknąć jej delikatnej skóry. Mógłby pozwolić jej pozbyć się swojego swetra. Ale czy była gotować zobaczyć, co pod nim kryje? Wydłużoną bliznę na klatce piersiowej? Nie była co prawda paskudna. Ale widoczna, prosta, jakby gładko cięta. Ostrzem lub zaklęciem.
Ward uniósł drugą dłoń, aby zrobić niemal to samo co ona. Wsunął palce dłoni w jej włosy, delikatnie masując. Nie chcąc jej przerywać czynności, jaką wykonywała, składając pocałunki na jego szyi.
Również nie rozumiał swoich uczuć, które zaczęły szaleć w jego wnętrzu. Ściskać w środku żołądka, w tym przyjemnym uczuciu. Czy tak smakuje miłość? Czy to jest normalne, aby pragnęło się bliskości drugiej osoby? Ogólnie rzecz biorąc, dla Tristana to był dosłownie pierwszy raz. Mógłby wzdychać, reagować różnie, ale żadnego głosu by z siebie nie wydobył.
Pozwalał Olivii na swoje ruchy, jakby też sam uczył się od niej. Jakby pozwalał jej w tej chwili prowadzić. Badał jej ciało, przesuwając powoli dłoń ku górze na jej plecach. Jeżeli będzie chciała zdjąć mu sweter, mógłby się przez moment zawahać, ale ostatecznie jej zaufa i pozwoli.