Odpowiedź na temat wizji, co widziała Bellatrix, była na razie wystarczająca. Dlatego Richard nie dopytywał więcej, pozwalając dalej kontynuować bratu, który wrócił do sprawy związanej z przysięgą wieczystą. Młodszemu Mulciberowi nadal nie podobała się opcja obustronna. Pozwolił pierw decyzję podjąć Rodolphusowi, czy się na to w ogóle zgadza. Wyjścia w sumie innego nie miał.
Swoją zgodą, potwierdził wcześniejsze oddanie Robertowi w celu współpracy. A kiedy się podnosił ze swojego miejsca, Richard skierował na niego różdżkę i pilnował po prostu, aby niczego nie kombinował. Ostrożność. Słusznie młody Lestrange uznał, że dobrze będzie wykonywać swoje czynności powoli.
- Jesteś pewien, że obustronna przysięga to dobry pomysł? Lepiej byłoby przeprowadzić jednostronną.Zwrócił się do Roberta, który zatwierdził chęć przejścia do działania. Richard wolał się upewnić, zanim cokolwiek zaczną, aby nie było za późno. Musiał o to zapytać, póki jeszcze mogliby coś zmienić w swoich decyzjach. Nawet, jeżeli wiedział, że Robert rzadko stosował się do jego rad.
W zależności od odpowiedzi, jaką otrzymał, padło tym samym kolejne pytanie o odegranie swojej roli jako Gwarant. Stanął bliżej ich złączonych dłoni, zachowując co prawda odpowiednią odległość.
- Dam radę.Zapewnił brata. Choć nie do końca był z tego zadowolony, to nie przeciwstawi się jego decyzji i spełni swoją rolę. Uniósł różdżkę nad ich dłoniami i wypowiedział mentalnie odpowiednie zaklęcie, skupiając się na przeprowadzeniu Przysięgi Wieczystej. Świetlisty węzeł wydobył się z końca różdżki Richarda i oplótł złączone dłonie osób składających przysięgę. Spojrzał na Roberta, że może zaczynać. Wtedy ten wygłosił swoją formułkę. Wzrok przeniósł na Rodolphusa, aby usłyszeć jego słowa.