27.01.2024, 12:04 ✶
Felix dopił kawę i dopchał się ciastkiem. Od zawsze jadł tak, jak teraz - szybko, dużymi kęsami, krusząc naokoło. Xenio mógł tego nie zauważyć z początku, bo przecież zawsze siedział przy innym stole, ale dla Felixa to była norma. Teraz jednak coś go tknęło, a widząc że kolega jeszcze je - zaczął zbierać okruszki palcem i przenosić je na serwetkę.
- Mojemu pracodawcy brakuje kilku składników, mam je tutaj - powiedział, przerywając na chwilę wykonywaną czynność. Puknął się delikatnie palcem w skroń i posłał blondynowi szeroki uśmiech. - Musiałbym je spisać, ale oczywiście że nie mam nic do pisania.
Na wieść o tym, że Xenio wydaje własne czasopismo, Felix otworzył szerzej oczy. A więc się udało - Lovegood podążał ścieżką, którą chciał obrać. I jeszcze był zaręczony!
- Ale super! Masz go przy sobie? O czym tam piszecie? - żywo się zainteresował, bo prawdę mówiąc to gazet nie czytywał. Zwłaszcza tego typu. Czasem na coś zerknął, ale głównie na Proroka, bo jednak uważał, podobnie jak niektórzy z cyrku, że trzeba było trzymać rękę na pulsie. Był sierotą, mógł więc być równie dobrze mugolakiem, tak jak lwia część jego rodziny z cyrku. - Kto jest tą wybranką? To ta, za którą latałeś w Hogwarcie? Jak jej było...
Felix wydął usta. Nie pamiętał, w kim podkochiwał się jego kolega, ale pamiętał, że ktoś taki był. W Hogwarcie przeżywało się swoje pierwsze miłości i, prawdę mówiąc, nierzadko właśnie wiązało się z nimi na całe życie.
- Mojemu pracodawcy brakuje kilku składników, mam je tutaj - powiedział, przerywając na chwilę wykonywaną czynność. Puknął się delikatnie palcem w skroń i posłał blondynowi szeroki uśmiech. - Musiałbym je spisać, ale oczywiście że nie mam nic do pisania.
Na wieść o tym, że Xenio wydaje własne czasopismo, Felix otworzył szerzej oczy. A więc się udało - Lovegood podążał ścieżką, którą chciał obrać. I jeszcze był zaręczony!
- Ale super! Masz go przy sobie? O czym tam piszecie? - żywo się zainteresował, bo prawdę mówiąc to gazet nie czytywał. Zwłaszcza tego typu. Czasem na coś zerknął, ale głównie na Proroka, bo jednak uważał, podobnie jak niektórzy z cyrku, że trzeba było trzymać rękę na pulsie. Był sierotą, mógł więc być równie dobrze mugolakiem, tak jak lwia część jego rodziny z cyrku. - Kto jest tą wybranką? To ta, za którą latałeś w Hogwarcie? Jak jej było...
Felix wydął usta. Nie pamiętał, w kim podkochiwał się jego kolega, ale pamiętał, że ktoś taki był. W Hogwarcie przeżywało się swoje pierwsze miłości i, prawdę mówiąc, nierzadko właśnie wiązało się z nimi na całe życie.