Być może kiedyś przyjdzie taki dzień, gdzie Tristan opowie jej co przeżył. Tylko jeżeli ona będzie chciała o tym wiedzieć. Znać niektóre szczegóły wydarzenia. Na razie, wiedziała tyle, przez co przeszedł. Co mogli mu zrobić. Czego był świadkiem. Co czuł. Kogo i jak stracił, że został sam.
W chwili obecnej, dawał jej drobne sygnały spięcia, kiedy dotykała miejsc, mogących przynosić mu tamte wspomnienia, jak dotyk włosów. Choć nie raz pozwalał jej ich dotykać w geście przyjacielskim. Być może takie obecne zbliżenie, miało u niego inny efekt. Nie zabraniał jej kontynuować. Sam siebie sprawdzał i swoje granice, czy da radę. Kochał ją bardzo i nie chciał tego nawet zaprzepaścić. Wiedząc, że była wyrozumiała i postanowi zaczekać. Na to jednak nie zanosiło się.
Olivia sama pozbyła się koszulki, przez co ukazała się przed Tristanem bez górnej odzieży. Miał przed sobą jej delikatne ciało. Miał wgląd na jej biust. Ale nie był z tych, dla których ujrzenie piersi kobiecych było najważniejsze. Liczyła się dusza i to, że mógłby patrzeć w jej oczy i uśmiechniętą twarz godzinami. Nie krępowała się. Dawała mu przykład na sobie, żeby niczego się nie obawiał. Mimo wahania, pomógł jej pozbyć się z siebie swojego swetra. Miała przed sobą i jego półnagiego. Umięśnionego, mimo blizny na klatce piersiowej i lewym przedramieniu. Dbał o swoją formę.
Gdy szepnęła, że go kocha, chciałby rzec to samo. Ale nic i tak by nie usłyszała. Mógł pokazać jej to poprzez gesty, bowiem notes miał teraz poza swoim zasięgiem. Mogło też trochę boleć, że od niego tych słów nie usłyszy. A tylko może czytać, lub wywnioskować z ruchów jego warg. Może kiedyś przyjdzie taki dzień, gdzie odzyska głos i powie jej to wprost.
Tymi słowami i swoimi czynami, nakierowywała go do odwagi. Skoro sama wodziła dłońmi po jego torsie, ramionami i w ogóle, powinien od siebie też jej coś dać. Wrócił więc do dotykania jej boków, przesuwając dłonie na plecy, aby przylgnąć ją do siebie. Robił mocniejsze chwyty, pewniejsze. Miała męski masaż na swoich plecach. Starał się jednak uważać, aby jej nie zrobić krzywdy. Jedną z dłoni nawet przesunął wyżej, aby rozmasować jej obojczyk, kark. Pocałunek jaki mu złożyła na ustach, został odwzajemniony. Z czułego zaczynał być stopniowo namiętny. Może miała w tym już jakieś doświadczenie. On nie miał żadnego. Uczył od niej. Uczył się jej ciała i ruchów. Uczył granic, jak daleko może się posunąć i czy nie zajdą za daleko. Ufał jej. Oddawał się jej cały. Przymknął oczy, pozwalając swojemu ciało i duszy wypuścić tłumione uczucia. Aby serce mogło bić szybciej a oddech się rozkręcać. Ciało zaś z pragnienia rozgrzać.