Kochana Victorio,
przyszło nam urodzić się w ponurych czasach. Jeśli jednak sięgniemy pamięcią do przeszłości to czy znajdziemy lata, w których można było przeżyć swe życie bez trudów i znojów? Nie jestem pewien. Chyba powinienem bardziej uważać na lekcjach historii, bo zapamiętałem z nich tylko wojny, głód i śmierć. Jak sądzisz, co napiszą o nas historycy? Że dzielnie walczyli? Zwyciężyli? Bo historię piszą ci, co wygrają. A może w ogóle jesteśmy tak nic nie znaczącymi pionkami w tym wszystkim, że o nas zapomną? Nigdy nie chcieliśmy być wielkimi bohaterami, chcieliśmy tylko godnie żyć, odrobiny szczęścia i spokoju. Miłości rodziny i miłości - tej prawdziwej, która otuli cię z odwzajemnieniem. Chcieliśmy tak mało, a i tak skończyliśmy nieszczęśliwi. Możemy to ukrywać, ale prawda zawsze będzie tak sama. To nieszczęście jest upadłe. Dusi nas, jakby brakowało powietrza. Musisz się uczyć oddychać na nowo przy tym braku tlenu, a i tak nie nauczysz się nigdy oddychać w pełni. Wypełniamy więc rolę, w których oddech nam odmierzają, a potem wracamy do domu i wszystko, co pozostaje to pustka i marazm, który chcemy zabić.
Dramatyzm. Chciałbym, żeby to życie było tylko dramatem pisanym w książkach, nie prawdziwym życiem.
Otaczają nas ludzie, a człowiek z natury jest egoistyczny. Egoizm prowadzi do fałszu. To jest niemiła część prawdy o ludziach. Kiedy chcemy kogoś zabić, udajemy przyjaciół. Lwy tak nie robią. Lew był i zawsze będzie wrogiem antylopy. Oboje o tym wiedzą. Kiedy lew skrada się po sawannie, antylopa zawsze wie, że trzeba uciekać. Dlatego postanowiłem się zaprzyjaźnić z jarczukami, abraksanami i hipogryfami. One nigdy nie kłamią. Zawsze są tak samo instynktownie szczere. Mi teraz przychodzi spojrzeć na ludzi wokół i zadać sobie pytanie kto wśród nich jest wężem? Pewnie wielu. Na pewno jednak jedną z tych osób nie jesteś Ty. Dziękuję za przestrogę i ostrzeżenie. Moje oczy będą teraz szerzej otworzone, choć wolałbym je zamknąć.
Zadbam o moich przyjaciół. Nie martw się.