28.01.2024, 19:44 ✶
Felix raczej nie należał do osób, które odwracały się od innych w potrzebie. Chociaż tak naprawdę czy był on tym samym Felixem, którym był w Hogwarcie? Już na początku tego spotkania pokazał, że się zmienił, więc jeżeli Lovegood chciał podjąć to ryzyko... To nie mógł mieć pewności, że teraz-już-Bell faktycznie mu pomoże, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Musiał mu zaufać - mu lub swojemu przeczuciu, że Felix się odwdzięczy, jeżeli tylko uda mu się z nim skontaktować.
Felix pstryknął palcami.
- Pandora! Właśnie - wspominał mu o niej, więc na wieść o tym, że się zaręczyli, chłopakowi zrobiło się trochę cieplej na sercu. Może to powinien być impuls, który da mu odwagę do tego, by w końcu przyznać się Elaine do swoich uczuć? W końcu Xenio też sam zaczął robić podchody do Pandory, przynajmniej na początku, w głowie. Potem zapewne w czynach. Może Felix powinien wyjść poza swoje wyobrażenia i zrobić to samo? Odruchowo sięgnął po długopis, nie zastanawiając się nawet nad tym skąd w kawiarni mugolskie przybory piśmiennicze, i zaczął bezwiednie skrobać nim po kartce. Lista była krótka, składała się z ognistych nasion, skaczącej bulwy i wybuchowego płynu, pozyskiwanego z rogu buchorożca. Felix miał czytelne pismo, chociaż chaotyczne. Było jednak całkiem poprawne, jakby porzucił pióro właśnie na rzecz ołówków i długopisów.
- Cieszę się, że ci się udało. Jak zobaczę, to pewnie kupię - prędzej ukradnie, ale Xenio nie musiał tego wiedzieć. Felix miał odliczoną kwotę, którą powinien wydać na zakupy, ale... Zawahał się, gdy jego ręka sięgnęła do kieszeni. Łypnął na Lovegooda z ciekawością. Chłopak był uczciwy i chyba się nie zmienił, ale czy Felix mu ufał na tyle, by powierzyć jedyne pieniądze, które miał? Nie chciał problemów w cyrku. A jeżeli blondyn by speniał i uciekł, to najpewniej Felix nigdy by ich nie odzyskał. To była mała fortuna. - Chyba że nie wiem. Nałożę ten kaptur i będę z tyłu?
Zapytał ostrożnie, nie chcąc go urazić. W sumie i tak zdradził mu swoją tajemnicę, ale gdyby ten Bella sprzedał, to Bell zawsze mógłby zapaść się pod ziemię i tyle. Zminimalizowałby szkody i ryzyko. Ale z pieniędzmi byłby problem.
Felix pstryknął palcami.
- Pandora! Właśnie - wspominał mu o niej, więc na wieść o tym, że się zaręczyli, chłopakowi zrobiło się trochę cieplej na sercu. Może to powinien być impuls, który da mu odwagę do tego, by w końcu przyznać się Elaine do swoich uczuć? W końcu Xenio też sam zaczął robić podchody do Pandory, przynajmniej na początku, w głowie. Potem zapewne w czynach. Może Felix powinien wyjść poza swoje wyobrażenia i zrobić to samo? Odruchowo sięgnął po długopis, nie zastanawiając się nawet nad tym skąd w kawiarni mugolskie przybory piśmiennicze, i zaczął bezwiednie skrobać nim po kartce. Lista była krótka, składała się z ognistych nasion, skaczącej bulwy i wybuchowego płynu, pozyskiwanego z rogu buchorożca. Felix miał czytelne pismo, chociaż chaotyczne. Było jednak całkiem poprawne, jakby porzucił pióro właśnie na rzecz ołówków i długopisów.
- Cieszę się, że ci się udało. Jak zobaczę, to pewnie kupię - prędzej ukradnie, ale Xenio nie musiał tego wiedzieć. Felix miał odliczoną kwotę, którą powinien wydać na zakupy, ale... Zawahał się, gdy jego ręka sięgnęła do kieszeni. Łypnął na Lovegooda z ciekawością. Chłopak był uczciwy i chyba się nie zmienił, ale czy Felix mu ufał na tyle, by powierzyć jedyne pieniądze, które miał? Nie chciał problemów w cyrku. A jeżeli blondyn by speniał i uciekł, to najpewniej Felix nigdy by ich nie odzyskał. To była mała fortuna. - Chyba że nie wiem. Nałożę ten kaptur i będę z tyłu?
Zapytał ostrożnie, nie chcąc go urazić. W sumie i tak zdradził mu swoją tajemnicę, ale gdyby ten Bella sprzedał, to Bell zawsze mógłby zapaść się pod ziemię i tyle. Zminimalizowałby szkody i ryzyko. Ale z pieniędzmi byłby problem.