28.01.2024, 22:13 ✶
W tej kwestii liczył na to, że Bellatrix, uspokojona jego zapewnieniami, nie będzie drążyć. Ale kiwnął głową na znak, że rozumie i poinformuje, jeżeli zaobserwowałby ruchy ze strony kobiety, które mogłyby świadczyć o czymś zupełnie innym, niż niewtrącanie się. Ciekawiło go jednak co innego: o czym jeszcze chciał porozmawiać Robert? Ponownie przeniósł wzrok na Richarda, choć to spojrzenie nie było tak świdrujące i bezczelne, jak jego spojrzenia rzucane w kierunku Lestrange'a. Jego odpowiedź wydawała się słuszna, bo przecież i tak w tym siedział. Bo przecież Rodolphus nie miał pojęcia, że Robert wtajemniczał go w ich sprawy dopiero teraz. Być może był naiwny, być może to przez wiek, ale założył błędnie, że Richard wiedział wcześniej o wszystkim, o czym mówił Mulciber na tym spotkaniu. Sam Lestrange jednak się nie odezwał, nie czując potrzeby by bez sensu strzępić język. Czekał cierpliwie - w każdym przypadku istniało ryzyko, mniejsze bądź większe. Pytanie tylko jakiego kalibru informację zrzuci na nich Robert teraz? Skłamałby, gdyby powiedział, że nie czuł ciekawości. Nawet nie zaprzątał sobie głowy rozważaniem, o co mogło chodzić: to i tak było bezcelowe, zwłaszcza jak mieli się zaraz dowiedzieć.