Wiedziała, że jej największą przewagą w starciu z tym wielkim potworem będzie to, że zaskoczyła go we śnie. Niby nie do końca sprawiedliwe starcie, ale życie właśnie takie było i ten błotoryj miał się tego za chwilę dowiedzieć. Nie zastanawiała się długo, bo nie było na to czasu. Musieli się go pozbyć, aby nie niepokoił kolejnych mieszkańców. Wybrał sobie nieodpowiednie miejsce do żerowania.
Zaklęcie które pomknęło w stronę potwora uderzyło w niego i wybudziło ze snu. Zraniło zwierzę dosyć mocno, jednak przy okazji rozjuszyło. Kto bowiem nie zareagowałby podobnie, gdyby w ten sposób został wyrwany ze snu? Zawył, więc musiało go to zaboleć, ale nie wystarczyło. Później było nieco gorzej. Obudzone zwierzę zaczęło się rzucać od strony do strony, atakowało na ślepo, nie wiedziało, gdzie ona jest, chociaż tyle dobrego. Nie spodziewała się, że wkurwi go aż tak bardzo.
Biegało po jaskini jak poparzone, może nawet dosłownie, bo zostało poparzone przez Yaxley. Znalazł się przy niej trzy razy, tylko jeden raz zdołała całkowicie mu umknąć. Dwa razy otarło się o nią swoim cielskiem, poczuła ból tym spowodowany, nie było jednak źle. Rozejrzała się po podziemnej komnacie, póki co nie wyglądała na taką, która miała się zaraz zawalić. Nie był to wcale zły znak, bo oznaczało, że miała jeszcze trochę czasu, aby go zabić, chociaż może zakopanie go żywcem, też nie było najgorszym pomysłem? Wolała jednak skorzystać z innych metod, bo takie bydle na pewno będzie idealnym okazem na pozyskanie komponentów.
Nie czekała, machnęła różdżką, Yaxley chciała wyczarować sznury, które go zwiążą, choć na chwilę, aby mogła do niego podejść i z bliska się nim zająć.
Akcja nieudana
Sukces!