Avelina sama w aktualnym czasie wzięłaby w czymś takim udział, aby tylko zapomnieć o całym zawodzie jaki ją spotkał w związku z Augustusem. Wiedziała, że z nim szansy na normalne życie nie miała, miał żonę i dzieci, a ona co? Była aptekarką jak sam ją nazwał. Może taka randka w ciemno byłaby dla niej odskocznią, może by znalazła jakiegoś mężczyznę, który pozwoliłby jej zapomnieć, może właśnie tam spotkałaby miłość życia. Tego właśnie życzyła Norze, aby ten mężczyzna z randki w ciemno okazał się być kimś porządnym, kimś na długi dystans, a może nawet na zawsze.
– Mogłabym zaangażować Olivie, obie chcemy razem otworzyć swoją aptekę, więc byłoby to doświadczenie do prowadzenia biznesu. Dobrze wiesz, że na mnie zawsze możesz polegać. Lubię pracować – odparła. To fakt, Avelina była czystym przykładem pracoholizmu. Jeszcze trochę, a zacznie cierpieć na bezsenność. Już dłuższy czas miała problemy ze snem, ponieważ gdy kładła głowę na poduszkę za dużo myśli się pojawiało, więc wolała robić wszystko byle nie bezczynne leżenie.
– W sumie masz rację, ale pisz listy żebyśmy wiedzieli, że jesteś tam cała i zdrowa – z lekkim uśmiechem złapała jedną truskawkę i wcisnęła ją w usta. Nie mogła się powstrzymać, ale naprawdę je lubiła. – A co Mabel na twój wyjazd, wie o nim? – zerknęła na nią i wróciła do krojenia, a nie podjadania.